Cały tekst zawarty na tej stronie wraz z dodatkowymi praktycznymi wskazówkami pochodzi z moich książek. Znajdziesz to w poniższym pliku, będącym darmową książką. Możesz ją pobrać, dowolnie rozsyłać lub udostępnić link.
Prawda dla ludzi, to nie stan faktyczny rzeczywistości, lecz posiadany przez nich zasób informacji o rzeczywistości.
Poniższe treści pochodzą z moich książek:
👉Instrukcja Ciała 👉My i Woda 👉Poznaj Siebie 👉Nasycaj się Sobą
Rezultaty moich doświadczeń jednoznacznie wskazują, że odżywianie pokarmem materialnym oraz trawienie — w powszechnym rozumieniu — nie istnieją. W rzeczywistości są to procesy adaptacyjne, polegające na możliwie najmniej inwazyjnym przeprowadzeniu obcej masy pokarmowej przez ciało, przy jak najmniejszych stratach, uszkodzeniach i nakładach energetycznych. Proces ten błędnie interpretuje się jako „trawienie”.
Substancje dostające się do krwiobiegu w wyniku jedzenia są traktowane przez organizm jak zatrucie, dlatego są możliwie sprawnie i szybko odprowadzane, rozkładane, dezaktywowane, niwelowane i usuwane.
Nie istnieje pokarm „odżywczy”. Istnieje pokarm, który w mniejszym stopniu obciąża, degraduje, upośledza, wyjaławia i zanieczyszcza ciało. To właśnie taki pokarm zwyczajowo określa się mianem „zdrowego”.
Nie istnieją rzeczywiste potrzeby organizmu w zakresie odżywiania. Istnieją jedynie efekty jedzenia, którymi są wypracowane nałogi oraz upośledzenia naturalnych funkcji, takich jak zjawisko transmutacji biologicznej*, autofagii (oczyszczania i usuwania martwych lub niesprawnych komórek) oraz autoregeneracji zachodzącej poprzez niezakłócone namnażanie się komórek z komórek macierzystych, pod wpływem elektromagnetycznej stymulacji indywidualnego pola magnetycznego ciała.
To, że ciało radzi sobie ze spożywaną masą pokarmową, nie oznacza, że to jego naturalna zdolność czy stan. To tak jak z pływaniem — możemy umieć pływać po to, by nie utonąć, lecz niekoniecznie jest to dla Nas naturalne środowisko, stan czy zachowanie. Po pewnym czasie człowiek utonie, bo nie jest przystosowany do życia w wodzie. Tak samo jest z jedzeniem.
*Transmutacja biologiczna to zjawisko, według którego w organizmach żywych zachodzą przemiany jednych pierwiastków chemicznych w inne, bez udziału wysokich energii charakterystycznych dla reakcji jądrowych.
Odkrycie to opisał w połowie XX wieku francuski inżynier Louis Kervran, który w swoich badaniach udowodnił, że organizmy wykazują zmiany w składzie pierwiastkowym, niewytłumaczalne klasyczną chemią. Na przykład wykazał, że w ciele kur zachodzą przemiany potasu w wapń, a u roślin sodu w magnez.
Według Kervrana takie procesy są przykładami tzw. reakcji jądrowych niskiej energii (LENR), zachodzących w środowisku biologicznym.
Warto:
Odrzucić przywiązanie do kalorii i ich rzekomej wartości, ponieważ wykazują one silny potencjał uzależniający, porównywalny z działaniem narkotyków. Pokarm bogaty w kalorie — zawierający tłuszcze, białka oraz cukry złożone — jest dla organizmu wyjątkowo trudny w obróbce. Skutkiem tego jest powstawanie znacznych ilości toksycznych i kwasowych zanieczyszczeń w postaci odpadów potrawiennych i pokarmowych. Neutralizacja tych toksyn staje się główną przyczyną wyjaławiania organizmu z jego własnych witamin i minerałów, co w konsekwencji prowadzi do potrzeby suplementacji towarzyszącej jedzeniu.
Zaprzestać spożywania białka, zarówno zwierzęcego, jak i roślinnego — co jest kluczowe, ponieważ każde obce DNA obecne w ciele wywołuje stany zapalne tkanek i narządów, objawiające się m.in. wzrostem OB we krwi. To właśnie te stany zapalne dają początek wszelkim dysfunkcjom układów i organów organizmu. Dzieje się tak dlatego, że białko jest nośnikiem DNA, a każde ciało posiada je własne i unikalne. Obecność jakiegokolwiek innego DNA jest więc postrzegana jako inwazja i uruchamia mechanizmy obronne — akt walki i ochrony.
Zaprzestać picia wody zawierającej związki mineralne, ponieważ są one nieorganiczne, a tym samym mogą zatykać układ limfatyczny oraz inne drobne przewody w ciele. Działają one analogicznie do kamienia osadzającego się w czajniku, kranie czy rurach wodociągowych.
Zaprzestać spożywania skrobi — czyli zbóż, nasion oraz korzeni, takich jak ziemniaki. Jest to korzystne, ponieważ substancje te dosłownie „betonują” jelita. Zjawisko to można zaobserwować w twardych formach wykonywanych ze skrobi ziemniaczanej, które dzieci czasem tworzą w przedszkolach. Jest to szczególnie istotne, ponieważ jelita posiadają więcej połączeń nerwowych z ciałem niż mózg. Pod tym względem jelita stanowią największy „mózg” organizmu. Jego zabetonowanie prowadzi do utraty komunikacji ciała ze samym sobą — organizm staje się „ślepy” i otępiały.
Zaprzestać regularnego, obfitego i zróżnicowanego jedzenia, rozciągniętego od rana do wieczora. Jedzenie jest procesem niezwykle absorbującym, skomplikowanym, wyniszczającym i kosztownym energetycznie. Wystarczy postawić się na miejscu organizmu: jak czułbyś się, otrzymując tak często, w takiej ilości i różnorodności zadania do wykonania niemal bez przerwy, przez całą dobę? Ciało należy traktować jak samego siebie, ponieważ wszystko, co mu dostarczamy, jest dla niego pracą do wykonania. Praca ta często trwa długo po zakończeniu jedzenia i niesie konsekwencje odczuwalne przez kolejne godziny, a nawet dni.
Uzmysłowić sobie, że jedzenie wyjaławia organizm, gdyż zużywa on dużo własnych zasobów do radzenia sobie z obcą masą pokarmową (jej neutralizacji, stabilizacji własnych procesów, odprowadzania, produkowania enzymów itp.). Tak narodziła się suplementacja, która jest konsekwencją jedzenia. Suplementacja mówi, co uzupełniać, lecz nie ujawnia dlaczego. Dodatkowo większość suplementów jest silnie utleniona oraz toksyczna z powodu składników, które zawiera. To powoduje powstawanie wolnych rodników hydroksylowych, które dosłownie „zjadają” ciało i jego składowe. Oczywiście, suplementy w niektórych warunkach, kondycji ciała i sytuacjach mają sens, lecz jedynie czasowo. W długim terminie upośledzają funkcje organizmu i stają się przyczyną depresji lekowej, lekomanii i zwykłego uzależnienia.
Dlaczego tak trudno oprzeć się jedzeniu? Dlaczego potrzeba jedzenia potrafi niemal całkowicie odciąć trzeźwy umysł — zarówno w chwili jej pojawienia się, jak i w trakcie samego jedzenia? Dlaczego tak często odbywa się ono bez opamiętania, bez kontroli i bez świadomej decyzji?
Dlaczego po jedzeniu pojawia się uczucie ciężkości, zmęczenia i ospałości, zamiast przypływu energii? Dlaczego ta ociężałość ustępuje dopiero wtedy, gdy ciało „przepuści” przez siebie masę pokarmową? Dopiero wówczas odzyskujemy siły oraz jasność i trzeźwość umysłu, niezbędne do działania i myślenia.
Wielokrotnie przeprowadzane badania z użyciem magnetoencefalografu pokazują, że w trakcie jedzenia stymulowana jest jedynie niewielka część mózgu, podczas gdy w pozostałych obszarach dochodzi do spadku aktywności elektromagnetycznej. Sumaryczna aktywność mózgu podczas jedzenia wyraźnie się obniża. Oznacza to, że jedzenie redukuje zarówno jakość, jak i ilość pracy mózgu. Zdolność myślenia, abstrakcyjnego pojmowania oraz wyrażania inteligencji spada w zależności od rodzaju spożywanych pokarmów, różnorodności ich połączeń, stopnia przetworzenia oraz ilości spożycia.
Jedzenie dosłownie ogłupia — co znajduje odzwierciedlenie w wykresach i wynikach badań magnetoencefalografem.
Ciało składa się z atomów, które w swej istocie są wypełnione kwantami energii, w tym światła, a cząsteczki i struktury molekularne są jedynie zorganizowanymi „polami zagęszczonej energii”. Żadna dziedzina nauki — ani chemia, ani biologia, ani fizyka — nie zidentyfikowała zjawiska polegającego na „odżywianiu się” atomów. Atom nie „zjada”, aby istnieć, trwać czy zachowywać swe właściwości.
Atom może oczywiście ulegać zmianom pod wpływem promieniowania, pól energetycznych czy oddziaływań z innymi cząstkami, lecz jego „koniec” zachodzi wyłącznie w sensie fizycznym, poprzez procesy samoistnego rozpadu, którego tempo określa tzw. czas połowicznego rozpadu.
Każde ludzkie białko składa się z wodoru, tlenu, azotu i węgla:
- rozpad węgla trwa ok. 5730 lat — a w atmosferze jest go 0,035%, jednak jest on głównym pierwiastkiem organicznych ciał stałych, poza wodą;
- rozpad wodoru trwa 12 lat — w atmosferze jest go 0,0005%;
- rozpad tlenu (brak danych) — w atmosferze jest go 21%;
- rozpad azotu trwa od 0,01 s do 11 minut — w atmosferze jest go 78%.
Zatem, aby ciało istniało, nie potrzebuje czegokolwiek z zewnątrz. Atmosfera ziemska składa się Z TYCH SAMYCH PIERWIASTKÓW, Z KTÓRYCH ZBUDOWANE JEST LUDZKIE BIAŁKO (DNA), a ilość pierwiastków jest odwrotnie proporcjonalna do czasu ich rozpadu. Przypadek?
Post nie polega na samym niejedzeniu. Istotą postu jest powstrzymanie się od działania przy jednoczesnym zachowaniu spokoju oraz równowagi wewnętrznej i zewnętrznej. Wielu ludzi mierzy post liczbą dni i traktuje to jako miarę sukcesu, jednak jest to całkowicie pozbawione znaczenia. Jeden dzień postu przeżyty w pełnej harmonii ma znacznie większą wartość niż dziesięć dni, podczas których człowiek nieustannie myśli o jedzeniu i funkcjonuje w napięciu. To nie jest post!
W takim stanie człowiek „zjada” mentalnie więcej, niż byłby w stanie spożyć fizycznie. Jest to walka z samym sobą, niszczenie własnych zasobów i strata czasu. Takie podejście wynika z powierzchownego sposobu myślenia — umysłu mało wrażliwego, skupionego wyłącznie na zewnętrznych formach, bez refleksji nad wnętrzem. To właśnie tam pojawia się pole działania ego: wyścigi, porównania, demonstracje i osądy.
Już w Jogasutrach — tekście sprzed około 2500 lat — zapisano, że działanie wymagające wysiłku oznacza branie na siebie zbyt wiele, wykonywanie działania w sposób niewłaściwy lub podjęcie się zupełnie niewłaściwego działania. Właściwe działanie cechuje lekkość i harmonia. Gdy są one obecne, wysiłek znika.
Przed postami dłuższymi niż dwa dni z rzędu warto oczyścić jelita z zalegającej materii. Na każde trzy dni ciągłego postu przypada jeden dzień wchodzenia w post i jeden dzień wychodzenia z niego. Intensywne nawadnianie organizmu przed i po poście wodą o czystości organicznej — czyli niezawierającej związków organicznych — jest szczególnie wskazane. W trakcie postu, polegającego na niespożywaniu pokarmów stałych, również należy pić dużo wody, zwłaszcza podczas pierwszych dni oraz pierwszych w ogóle doświadczeń z poszczeniem.
Pełny post zaczyna się dopiero trzeciego dnia, gdy organizm całkowicie wydali resztki materii pokarmowej z jelit. Dopóki ta materia tam pozostaje lub krąży po układach i organach — proces trawienia wciąż trwa. Dopiero stan pozatrawienny uruchamia właściwe mechanizmy regeneracyjne.
W tym momencie aktywuje się autofagia — proces, w którym organizm pozbywa się przeróżnych odpadów, co objawia się trawieniem przez komórkę obumarłych lub uszkodzonych elementów jej struktury. Wówczas następuje imponująco skuteczny komórkowy recykling. Komórki ciała w trakcie całego swojego życia magazynują zbędne produkty przemiany materii. Autofagia zapewnia eliminację tych zniszczeń, zużytych lub uszkodzonych części komórek bez konieczności ich uśmiercania.
Drugim procesem jest aktywacja telomerazy, czyli zjawisko odrastania zakończeń nici DNA (telomerów), które odpowiedzialne są za tzw. wiek biologiczny. Im dłuższe telomery, tym ciało jest „młodsze”, więc żyje dłużej. Telomery dosłownie odrastają — regenerują się i rosną.
Oba te procesy zachodzą wyłącznie podczas postu trwającego dłużej niż trzy dni.
W starych tekstach chińskich, japońskich i indyjskich można znaleźć zapisy mówiące, że ludzie zaczęli jeść dopiero około pięciu tysięcy lat temu. Wcześniej „pokarm” nie służył do jedzenia w dzisiejszym rozumieniu, lecz był stosowany jako suplement lub lekarstwo. Zażywano go doraźnie i czasowo w razie potrzeby, jako formę kuracji mającej na celu zharmonizowanie pracy organów i przywrócenie równowagi, czyli homeostazy. Według niektórych zapisów jeszcze wcześniej ludzie w ogóle nie jedli ani nie pili. Pozostałością tego podejścia jest nadal istniejąca makrobiotyka zen, będąca częścią tradycyjnej chińskiej medycyny.
Ostatecznie ludzie, którzy przywrócili odpowiednią i naturalną dla nich kondycję świadomości, funkcjonują w potężnym przepływie energetycznym, o wysokiej „przepustowości informacyjnej”. Dla nich jedzenie lub niejedzenie, a także to, co jedzą, pozostaje bez większego znaczenia. Nie wywiera to istotnego wpływu ani na nich, ani na ich ciała.
Są ludzie, którzy przez większość życia zupełnie nie jedli i nie pili. Aktualnie w tym lub zbliżonym stanie znajduje się mniej więcej promil populacji.
Nie każdy „musi” osiągać stan życia bez jedzenia. Istnieje wiele opisanych przypadków ludzi funkcjonujących również współcześnie w bardzo zaawansowanych stanach świadomości, posiadających niemal całkowitą kontrolę nad ciałem, a mimo to jedzących nieregularnie. W przypadku większości ludzi kluczowe jest raczej to, aby uprościć sobie życie i postępować w sposób korzystny dla siebie, skoro dana czynność i tak jest wykonywana. Dlatego, jeśli chce się w ogóle jeść, warto robić to świadomie.
Komórki w ciele człowieka odnawiają się, w zależności od swojego rodzaju, od kilku dni do kilku lat. Oznacza to, że w sensie biologicznym nie istnieje ciało człowieka starsze niż kilka lat. Dostarczając do organizmu obcą masę pokarmową, wraz z atomami zawartymi w pożywieniu niosącymi określony ładunek elektromagnetyczny, zaburzamy naturalne funkcjonowanie komórek swojego ciała. W warunkach ciągłego jedzenia komórki powielają się z błędami, ponieważ ich środowisko jest nieustannie zakłócane obcymi informacjami. Współcześnie nazywane jest to „starzeniem się”, czyli powielaniem komórek z coraz większą pulą błędów i deformacji.
W efekcie naturalne, subtelne i wszechobecne promieniowania elektromagnetyczne pochodzenia naturalnego oraz inne oddziaływania — nasze własne, ziemskie (rezonans Schumanna, podczerwień, plazma), zjawiska słoneczne (światło, UV, podczerwień, rozbłyski słoneczne, burze magnetyczne wywołujące zorze), a także promieniowania kosmiczne (gamma, korpuskularne i inne) — „przegrywają” z promieniowaniami zakłócającymi, które sami sobie nieustannie dawkujemy. Należą do nich sygnały urządzeń elektrycznych, stalowe konstrukcje budynków, jedzenie, a także emisje radia, telewizji, telefonii i internetu.
Każda komórka w ciele posiada własne dipole — różnicę potencjałów elektrycznych na i pod jej błoną — oraz określoną biegunowość. Pod wpływem nadmiaru nienaturalnych oddziaływań obcych nam fal różnego pochodzenia, te delikatne właściwości również ulegają zaburzeniom.
W czaszce znajduje się pięć pustych przestrzeni — zatok — znanych anatomii, osteopatii oraz jodze. Utrzymywane w dobrej kondycji, mogą one wchodzić w rezonans z różnymi falami kosmicznymi, których nie odbieramy w stanie „powszechnym i cywilizowanym". Gdy te komory wpadają w rezonans — jak instrumenty muzyczne — człowiek „staje się informacją”, czyli falą, z którą wszedł w rezonans. Zjawisko to szczegółowo opisują liczne techniki i filozofie, na przykład Kriya Yoga.
Całe ciało zasilane jest przez subtelne promieniowania, które w organizmie transformowane są przez stawy, struktury piezoelektryczne (kości i chrząstki) oraz mięśnie — do postaci prądu elektrycznego o bardzo precyzyjnych, indywidualnych parametrach. Całe fizyczne ciało jest w istocie określonym, unikalnym dla danego człowieka układem elektrycznym. Jednocześnie organizm marnotrawi ogromne ilości własnej energii na niwelowanie negatywnych promieniowań i wpływów. Traci też ogromne zasoby energii na przystosowanie obcej masy pokarmowej, jej przemieszczanie, neutralizowanie, ochronę przed nią oraz jej wydalanie — czyli na to, czym jest rzekome „jedzenie".
Jeśli miałoby być inaczej, można zadać sobie pytanie: dlaczego statystyki zdrowia z każdą dekadą są coraz gorsze, a liczba dolegliwości i chorób stale rośnie, mimo coraz lepszego dostępu do medycyny, rozwoju technologii i… rosnącej różnorodności pokarmów? Wszystkie te czynniki rozwijają się równolegle i proporcjonalnie — a jednak zdrowie populacji systematycznie się pogarsza.
Jak wyjść z nałogu jedzenia — czyli uzależnienia i manipulacji odczuciem „głodu”?
„Aby móc jeść, naucz się najpierw nie jeść” — Venisjana
Gdy pojawia się tzw. głód, warto zająć się czymś zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Można go też „zapić” mocno rozcieńczonymi sokami lub wodą. Można również świadomie przeprogramować swoje postrzeganie i uznać, że to odczucie oznacza coś innego, niż dotychczas nam wpojono. Nie mamy bowiem żadnej pewności, że to, co wówczas odczuwamy, nie jest jedynie nawykową interpretacją. Być może jest to na przykład uczucie przypływu energii i pobudzenia, a może nawet — radości?
Z poziomu fizycznego odczucie „dyskomfortu głodu” jest efektem uwalniania toksyn przez organizm w momencie, gdy nie musi on zajmować się trawieniem. Toksyny te podrażniają narządy, co odczuwane jest jako dyskomfort. Zajadanie „głodu” powoduje natychmiastowe przerwanie procesu detoksykacji, a w dłuższej perspektywie prowadzi do nagromadzenia odpadów w ciele. To właśnie to nagromadzenie, a nie brak jedzenia, staje się przyczyną degradacji organizmu, śmierci przy długotrwałym niejedzeniu i porzucenia ciała w wyniku tak zwanej „starości” albo „choroby".
Z poziomu umysłu „dyskomfort głodu” jest przejawem nałogu, czyli wytresowanego, niewolniczego umysłu, działającego instynktownie — czyli na podstawie wielokrotnie powielanych wzorców zachowań i reakcji wynikających ze związków przyczynowo-skutkowych. Jest rezultatem powtarzanych latami mechanizmów — schematycznych, automatycznych i często bezmyślnych, bo niepoddanych konstruktywnej krytyce i rzetelnej weryfikacji. To klasyczne uzależnienie, porównywalne z narkomanią czy alkoholizmem.
Z poziomu informacyjnego (energetycznego) „dyskomfort głodu” to napływające z podświadomości myślokształty emocji. Akceptowane nawykowo jako „prawdziwe”, zaczynają wpływać na ciało, percepcję i mentalność. Gdy ludzie nie jedzą, często popadają w emocje takie jak rozdrażnienie, agresja czy brak koncentracji, mając wrażenie, że oni sami oraz ich ciało „cierpią”. Oddaje to popularne, choć niekorzystne powiedzenie: „Polak głodny, Polak zły”.
Jedzenie samo w sobie nie wpływa bezpośrednio na ciało. Jako nośnik informacji stymuluje ono określone sposoby uruchamiania naszej własnej energii oraz — jak każda informacja — interferuje, zakłóca lub neutralizuje określone częstotliwości, zarówno nasze własne, jak i obce. Dzięki temu jedzenie może być postrzegane jako „leczące” (jak w makrobiotyce zen) lub „chorobotwórcze”. Nie pozostaje to jednak bez wpływu na pole elektromagnetyczne ciała.
Jedzenie jako fizyczna obecność obcej fizycznej masy musi zostać ostatecznie wydalone, ponieważ ciało jej nie potrzebuje. Proces ten wpływa na zdolność przepuszczania myślokształtów emocji, które tworzą w informacyjnej przestrzeni człowieka tzw. podświadomość. Myślokształty te, nagromadzone w wyniku ciągłego jedzenia, prowadzą do degeneracji zarówno ciała, jak i całego doświadczenia życia.
Zjawisko to ukazywał m.in. Masaru Emoto, pokazując, że intencje i emocje prowadziły do rozpadu materii (np. gnicia ryżu czy degradacji struktur wody), podczas gdy słowa i uczucia harmonijne sprzyjały powstawaniu uporządkowanych struktur i ich trwałości, bez efektu rozpadu nawet w długim terminie.
Warto wykonać w warunkach domowych poniższe kuracje, po konsultacji z kimś doświadczonym:
1. Oczyszczanie z pasożytów,
2. Oczyszczanie z metali ciężkich,
3. Oczyszczanie limfy,
4. Oczyszczanie wątroby,
5. Detoks całego ciała i organów,
6. Wykonanie analizy składu i funkcji ciała, by dobrać kuracje z suplementów,
7. Wykonywanie regularnych, prawidłowo wykonanych lewatyw.
Warto oczyścić środowisko życia z zakłóceń elektromagnetycznych, fizycznych (chemicznych, gazowych itp.) oraz informacyjnych, a także zadbać o jego jakość — poprzez oczyszczanie i jonizację powietrza oraz jonizację wody organicznej itp.
pojedynczo — jeden rodzaj owocu na jeden posiłek
spożywany jest wyłącznie miąższ, bez skórek, pestek, włókien i błon
im bardziej wodnisty, miękki i dojrzały owoc, tym lepiej
im bardziej sezonowy, lokalny i naturalny („bio”), tym korzystniej
każdy owoc spożywany jest na surowo.
surowych i jednoskładnikowych
stopniowo coraz bardziej rozcieńczanych wodą
spożywanych w coraz mniejszych ilościach.
Spotkałem ludzi majętnych, bardzo silnych fizycznie, doskonale wykształconych lub mających „władzę”. A jednak ulegali oni ciastkom, popędom, alkoholowi, pieniądzom, zakupom, opiniom innych i tak dalej. Nie potrafili się powstrzymać, a później osądzali samych Siebie, mówiąc, że przecież nie chcieli tego zrobić ani tak postąpić.
Czy tak właśnie wygląda wolność w życiu? Czy tak przejawia się władza nad samym sobą?
Spotkałem także ludzi bardzo majętnych i bystrych, wyuczonych i sprawnych umysłowo, którzy nie potrafili poradzić sobie z własnym katarem i kłębkiem myśli w głowie, który uniemożliwiał im zaśnięcie.
Dlatego warto szczerze zapytać samego Siebie — co naprawdę zrobiłem w swoim życiu, aby sprawdzić, czy to, co uważam za „naturalne”, „właściwe”, „potrzebne”, „niezbędne”, „nieuniknione” i „powszechne”, jest w ogóle prawdą? I czy rzeczywiście mi to służy?
Czy swoją atencję przyłożyłem w korzystnym dla siebie miejscu i rozsądnie wybrałem priorytety w swym życiu?
Życie z dala od cywilizacji — czynnik nadrzędny, warunkujący wszystkie pozostałe.
Niskokaloryczne odżywianie lub znaczący deficyt kalorii.
Niewielkie porcje jedzenia, nawet przy jego dostępności (pokarm dzielony w społeczności — zawsze „odrobinę za mało”).
Mała ilość pracy fizycznej i umysłowej lub praca ciężka, lecz krótka i nieschematyczna.
Wyłącznie naturalne pożywienie, najczęściej surowe, lokalne i sezonowe.
Okresowo występujący głód, niekiedy długotrwały (średnio ponad 50% dni w roku).
Życie w bezpośrednim kontakcie z naturą, w stanie równowagi.
Powolny, spokojny rytm życia.
Stały kontakt z naturalnymi zagrożeniami: zimnem, upałem, brakiem wody i pożywienia.
Niski poziom higieny ciała, wynikający z jego naturalnej czystości.
Niski poziom stresu, dotyczący wyłącznie codziennych, prostych i niezbędnych czynności.
Zadowolenie z życia oraz brak „wyższych potrzeb” i współczesnych aspiracji.
Prosty, indywidualny system wartości.
Przywiązanie do niewielkiej grupy społecznej, bez hierarchii władzy, polityki czy statusu.
Harmonijne współistnienie z innymi ludźmi.
Brak prądu, elektryczności i elektroniki — sztucznych pól elektromagnetycznych.
Codzienny, bezpośredni kontakt z roślinnością.
Kontakt ze zwierzętami wyłącznie poza przestrzenią mieszkalną.
Wstrzemięźliwość seksualna — aktywność ograniczona do rozmnażania.
Regularne wystawianie ciała na działanie atmosfery: powietrza, słońca, temperatur.
Lekkie, jednowarstwowe, przewiewne ubranie lub jego minimalna ilość.
Chodzenie głównie boso.
Spanie bez poduszek (dla zachowania naturalnej osi kręgosłupa).
Spanie na poziomie gruntu — parteru.
Dostęp do naturalnej, niezmodyfikowanej i czystej żywności.
Współpraca społeczna wyłącznie w sprawach niezbędnych dla dobra wspólnoty.
Przebywanie i spanie w nieszczelnych, naturalnie wentylowanych pomieszczeniach.
Stały kontakt z żywiołami Ziemi.
Doświadczanie odosobnienia: czas dla siebie, życie w małych społecznościach, naturalna samotność.
Niełączenie pokarmów — jedzenie jednego rodzaju pokarmu.
Minimalizm — ograniczona do niezbędnego liczba przedmiotów w otoczeniu.
Znacznie większa pojemność i sprawność płuc.
Brak upraw lub ich minimalna, prosta forma.
Częsty, długotrwały relaks — bycie w stanie „nicnierobienia”.
Częste zamieszkiwanie terenów wysoko położonych, o innym składzie powietrza i zwiększonym promieniowaniu kosmicznym.
Jedynym zagrożeniem zdrowia urazy mechaniczne — brak chorób przewlekłych i zakaźnych.
Brak irracjonalnych, narzuconych przekonań i ideologii.
Brak potrzeby „ulepszania siebie” — zamiast tego pełna akceptacja i delektowanie się życiem takim, jakim jest.
Brak nauk społecznych i systemów normatywnych — jedynym standardem jest harmonia i zaspokojenie prostych potrzeb.
Prosta sztuka wpleciona w codzienne życie (taniec, śpiew, wytwarzanie przedmiotów użytkowych o walorach estetycznych).
Wdychanie naturalnych substancji zawartych w powietrzu, kontakt z magnetyzmem Ziemi (grunt).
Częste milczenie i długie przebywanie w ciszy.
Picie naturalnej, miękkiej wody powierzchniowej i opadowej, korzystanie z wody zgromadzonej w roślinach i rosy.
Nieutożsamianie się z emocjami, brak oceniania „dobre–złe”, stan spokoju i równowagi.
Brak pojęcia własności, posiadania i hierarchii.
Nagranie przedstawia zjawisko transformacji energii zachodzące w moim ciele. Energia pochodzi z pola plazmy* i jest konwertowana naw energię elektryczną, a następnie przekazana do diody — na odległość lub w bezpośrednim kontakcie.
* Plazma to czwarty stan skupienia materii, obok ciała stałego, cieczy i gazu. Powstaje, gdy gaz zostaje podgrzany do bardzo wysokiej temperatury lub poddany silnemu polu elektromagnetycznemu, powodując jonizację atomów – elektrony oddzielają się od jąder, tworząc mieszaninę swobodnych elektronów i jonów. Plazma występuje naturalnie m.in. w gwiazdach, błyskawicach i zorzy polarnej.
Eksperyment ten pokazuje, że ciało człowieka przekształca każdy rodzaj częstotliwości energii w częstotliwość elektromagnetyczną. Wyjaśnia to, dlaczego myślokształty i informacje oddziałują na ciało właśnie poprzez mechanizmy elektromagnetyczne. Dodatkowo doświadczenie to wskazuje, że przekazywanie energii z ciała do ciała — niezależnie od jej rodzaju — jest faktem.
Życie bez jedzenia wiąże się z brakiem chorób, stałym poziomem energii, wysokim poziomem inteligencji i intuicji, doskonałą kondycją świadomości, a także z pojawianiem się zdolności określanych zwyczajowo jako „niezwykłe”.
Obecnie funkcjonuję w kolejnym etapie redukcji pokarmów, polegającym na spożywaniu wyłącznie rozcieńczonych płynów.
Zdrowie jest w Nas, a nie w jedzeniu czy suplementach.
Warto obejrzeć 👉film dokumentalny o ludziach żyjących bez jedzenia.
Poniższe treści pochodzą z moich książek:
👉Poznaj Siebie 👉Proste Praktyki Uwolnienia Emocji 👉Praktyka Odosobnienia
Ludzie często negują fakty, które są dla nich wstrząsające i tak odmienne od tego, co już znają, że jedynym pozornym ratunkiem przed „nieznanym” lub niechcianym „z założenia”, staje się ich wyparcie. Jest to desperacka próba pozostania w wygodnym sosie dotychczasowych wierzeń i przekonań, które zostały przez Nas przyswojone z wielu nieuświadomionych powodów. W ten sposób powstaje to, co nazywam „białą iluzją” — stanem, w którym różne formy komfortu (głównie mentalnego i zmysłowego) oraz idealizowanie świata i życia stają się mechanizmami wyparcia. Dzięki temu można utrzymać się ponad rozległymi pokładami wcześniej wypieranych zapisów emocji, wywołujących nieuświadomione i świadome cierpienie.
Tak właśnie działa mechanizm traumy — trudne przeżycia zostają odepchnięte, wyparte i ukryte, a ich miejsce zajmują przekonania podtrzymujące pozory stabilności i poczucia, że wszystko jest w porządku. Na nich w całości opiera się instynkt, ponieważ sam jest przepełniony najcięższymi doświadczeniami, dramatami i traumami — tym, co określam mianem „czarnej iluzji”.
Cały ten mechanizm stanowi podstawę istnienia podświadomości, na której gruncie możliwa staje się manipulacja ludźmi na podstawie dualizmu pojęć dobra i zła. W ten sposób tworzą się indywidualne „bańki informacyjne”, wypełnione z jednej strony negatywnością i cierpieniem, a z drugiej urojonym „dobrem”, które wzajemnie próbują się równoważyć. Dlatego zjawisko uwalniania zapisów informacyjnych oparłem na świadomym wejściu w zapisane emocje i traumy oraz ich właściwym przeżyciu w sposób kontrolowany — po raz ostatni. Wraz z tym procesem wygasają potrzeby kompensacyjnych komfortów, którymi ludzie dotychczas się uśmierzali i znieczulali, a dysharmonie dosłownie znikają. Wówczas człowiek wchodzi w stan ciszy i wewnętrznego wyśrodkowania, już bez owczego pędu do tego, czym do tej pory musiał się uszczęśliwiać, by móc jakoś funkcjonować.
Zapisy emocji — w tym traumy — stanowią podstawę programowania ludzi. To one rodzą pragnienia i pożądania wobec obiektów, które mają rzekomo uśmierzyć nieuświadomione cierpienie. Z tego mechanizmu wyrastają niemal wszystkie ludzkie działania, ponieważ każde działanie opiera się na poczuciu braku. Brak ten powstaje wskutek zapisów emocji, które odciągają od człowieka energię.
Cechą charakterystyczną skutecznych „uśmierzaczy” podświadomego cierpienia jest to, że w trakcie ich realizacji ludzie tracą świadomość i trzeźwość umysłu. Potocznie nazywamy to żądzami, zaspokajaniem potrzeb, pragnieniami itp. Wówczas błogostan — oraz pragnienie jego podtrzymywania — przejmuje kontrolę nad człowiekiem. Widać to wyraźnie, gdy ludzie odczuwający silne cierpienie wywołane emocjami pod hasłem „głód” — rzucają się na jedzenie bez opamiętania i kontroli.
Inną konsekwencją tego mechanizmu jest fakt, że ludzie — nawet podejmując działania w dobrej wierze — „zarażają” innych własnymi zapisami emocji. Ma to miejsce najczęściej przy udzielaniu pomocy, w życiu z innymi domownikami i rodzinie, grupowych działaniach, stosunkach seksualnych i tym podobnym kontakcie. W podświadomości można odnaleźć niezliczone przykłady sytuacji, gdzie każdy chciał dobrze, a efekt był odwrotny od zamierzonego. Takie przypadki pracy z innymi opisuję w książce Lekcja Siebie.
Współcześnie większość tego, co określa się mianem pozytywności i dobra, powstaje na podstawie podświadomości. Prawdziwa pozytywność — która przypomina raczej spokój, zabawę i swobodę niż coś konkretnego — nie jest reakcją kompensacyjną. Wynika ona z naturalnego stanu rzeczywistości, czyli z samego faktu istnienia życia jako aktywności Świadomości.
Dlatego pięknego życia pragnie ten, kto cierpi. Kto nie cierpi — nie pragnie. On po prostu żyje.
Tę zależność w sposób obrazowy przedstawia film Jabłka Adama, który pokazuje również, że wyparcie i urojenie są podstawowymi mechanizmami regulowania własnej wrażeniowości i utrzymywania iluzji kontroli oraz pożądanego obrazu życia.
Poniżej znajduje się zapis mojej rozmowy, odnoszącej się do kwestii dualizmu, który jest podstawą dla wspomnianego mechanizmu cierpienia i jego kompensacji przyjemnością.
„Zło i dobro w rzeczywistości nie istnieją”
Dobro i zło są jedynie rezultatem skrajnych potencjałów na skali możliwości tworzenia. Jedno umożliwia dostrzeżenie drugiego — tak jak białą linię można zobaczyć tylko na niebiałym tle.
– Ale dlaczego w ogóle taka skrajna rozpiętość?
Naturą Istnienia jest nieskończona możliwość. Czym byłby wszechpotężny Twórca, który nie mógłby stworzyć wszystkiego? Nie byłby tym, co nazywamy „Bogiem”. W akcie tworzenia całej rozpiętości istnienia — od światła po ciemność — samoistnie powstała gra ścierania się dobra i zła.
– Po co więc istnieje ta gra dobra ze złem?
Nie ma ona celu ani konkretnego powodu. Jest jedynie konsekwencją nieograniczonego potencjału twórczego. Dlatego gra ta jest iluzją. A iluzja jest „pusta” — pozbawiona prawdziwego sensu i celu. Samo dostrzeżenie faktu, że dobro i zło są grą, umożliwia wyjście z tej pustej gry.
– Dlaczego więc „zło” jest dla nas tak krzywdzące?
Ponieważ poddajemy się grze dobra i zła oraz uznajemy „zło” za negatywne, a „dobro” za pozytywne. Tymczasem ani dobro, ani zło nie są obiektywne same w sobie. Są jedynie sposobami postrzegania i interpretacji, których dokonuje gracz zaangażowany w grę.
– Skąd więc bierze się cierpienie?
Osądzając „zło”, w rzeczywistości niszczymy samych Siebie. Wszystko ma prawo istnieć zgodnie ze swoją naturą, ponieważ jest tą samą substancją — przejawioną na szerokiej skali twórczej różnorodności. My również jesteśmy częścią całego istnienia.
Nie oznacza to, że naszą naturą jest dobro lub zło. Oznacza jedynie, że ta sama Inteligencja stworzyła jedno i drugie. Osądzając zło, osądzamy więc samo istnienie — Inteligencję, która tworzy Nas i wszystko inne. Dlatego każdy osąd, nawet wobec tego, co nazywamy negatywnością, jest dla Nas tak krzywdzący. Osądzając cokolwiek, osądzamy przyczynę własnego istnienia — i w ten sposób krzywdzimy samych Siebie.
To stanowi podstawę zapisu emocji w przestrzeni ludzkiej oraz mechanizmu błędnego koła inkarnacji.
– Czym więc jest na przykład zabicie człowieka?
Zagraniem w grę iluzji.
– A czym jest „nie-gra”, gdy wyjdzie się z gry dobra i zła?
Prawdą. A Prawda i Świadomość są tym samym. Są wygaśnięciem gry iluzji.
– Czy trzeba z tej gry wyjść?
Nie trzeba. Istnieje wybór — można grać lub nie grać. Jednak według mojego doświadczenia warto z niej wyjść.
– Czym jest to „warto”?
To przejawianie chęci poznania prawdy o Sobie.
Zrozumienie ma charakter dynamiczny — zmienia się w miarę redukcji, czyli porzucania tych informacji, które dotąd przesłaniały nam inne możliwości postrzegania, aż wszystko, co poznaliśmy, samoistnie wygaśnie w wyniku tego procesu. Ten stan może ewoluować za godzinę, jutro albo za dziesięć lat. Dlatego wszystko, co odkrywamy, ma swój czas i swoją „datę przydatności”, ponieważ każda próba zdefiniowania Siebie i świata jest jednocześnie formą ograniczenia. Każda prawda jest rodzajem automanipulacji — gdyż jest tylko produktem naszych aktualnych możliwości pojmowania. To, co wczoraj wydawało się fantazją, dziś może być faktem, a jutro okaże się przeżytkiem, nieporozumieniem lub wręcz fałszem.
W ten sposób większość działań podejmowanych w ramach poszukiwań — naukowych, duchowych czy praktycznych — okazuje się w istocie oddalaniem od Siebie samego. Każda metoda jest jedynie praktyką ukształtowaną przez ludzi oraz systemy przekonań i wartości, które ją stworzyły. Dlatego praca z nie-Sobą polega na zdejmowaniu z Siebie tych warstw i ograniczeń, a nie na dodawaniu kolejnych pod postacią koncepcji, filozofii czy metod.
Zachęcam do pielęgnowania konstruktywnych wątpliwości — bez potrzeby negowania ani potwierdzania czegokolwiek. Nie trzeba się zgadzać ani sprzeciwiać. Wystarczy obserwować, uświadamiając sobie kolejne warianty, warstwy, możliwości i potencjały. Im szerszy staje się obraz rzeczywistości, tym łatwiej zanika przywiązanie do poszczególnych przekonań i koncepcji, w które wcześniej byliśmy uwikłani. Bywa to niezwykle uzdrawiające.
Ostatecznie proces ten prowadzi do opróżnienia zasobów informacyjnych — poprzez wygaszenie naszej identyfikacji z nimi.
Kiedyś żyłem w przekonaniu, że jestem tu po to, aby gromadzić rezultaty doświadczeń i dzięki nim się ubogacać. To właśnie nazywałem rozwojem. W rzeczywistości gromadziłem jednak to, co nie było Mną — a do tego było to powtarzalne, stare, wtórne i obce. Z czasem uświadomiłem sobie, że doświadczenia nie służą zdobywaniu czegokolwiek nowego ani spełnianiu pragnień.
Zrozumienie, że życiowe doświadczenia są jedynie pretekstem, za pomocą którego prowokujemy siebie samych do ujawnienia tego, co jest nie-Nami, było kluczowe. To, co pojawia się jako rzekomo nowe, okazuje się jedynie odsłonięciem zapomnianych lub zakrytych warstw złudzeń i urojeń o Sobie samym.
Dzięki świadomości tego mogę pozostać Sobą i nie być przymuszonym do ulegania temu, co przynoszą doświadczenia. Tylko w ten sposób naprawdę mogę być Sobą w kontakcie z życiem.
Wraz z tym zrozumieniem wygasła potrzeba gromadzenia przeżyć. Stało się to jasne w chwili, gdy uświadomiłem sobie, że to Ja jestem ich przyczyną. To Ja je tworzę, a nie odwrotnie. Doświadczenie nie może powstać beze Mnie, więc nie może Mnie kształtować ani mnie „ubogacać”. To Ja podejmuję działania i decyzje, a moje wybory determinują to, czego doświadczam.
Wszystko sprowadza się do jednego — jaki sens nadam rezultatowi doświadczenia i jakie doznanie wybiorę w reakcji na nie. To Ja decyduję, jaki będzie jego charakter, intensywność, trwałość i odbiór. Dlatego doświadczenia, ich rezultaty ani obraz Siebie na nich oparty, nie mogą mi niczego dać — są jedynie produktem moich własnych wyborów — ale nigdy nie będą Mną.
W tym sensie doświadczenia okazały się rodzajem „placebo”, pretekstem do wywołania doznań, które i tak już są we Mnie. To tak, jakby oglądać mocny film, aby poczuć coś, co w gruncie rzeczy noszę w Sobie. Film nie powoduje tych przeżyć — to ja Je z siebie wydobywam pod jego pretekstem. Jeżeli zaczynam się z nimi utożsamiać, jedynie ponownie zniekształcam Siebie poprzez to, co już we mnie było i dotychczas zniekształcało moje reakcje. To mało korzystny dla Nas proces, który może uniemożliwić redukcję i utrzymać Nas w dawnych wrażeniach, które powielamy i wzmacniamy w wyniku kolejnych doświadczeń.
Zadałem sobie więc pytanie: skąd w ogóle we Mnie pragnienie doświadczania, poszukiwania doznań i wyrabiania sobie opinii o nich? Co Mnie do tego popycha?
Z mojego doświadczenia wynika, że źródłem są podświadome zapisy informacyjne — w większości niepochodzące od Nas i będące odwrotnością tego, kim naprawdę jesteśmy. Tworzą one w Nas poczucie braku i utraty jakości Siebie, czyli cierpienie. Drugi ich cel to skłonienie Nas do działania zgodnie z ich treścią. Prowadzi to do życia opartego na realizacji potrzeb i utożsamiania się z informacjami, które są zawarte w ich treściach. W ten sposób powstaje obraz nie-Nas, w którym tkwimy, a który dzisiaj nazywany jest osobowością, tożsamością, przynależnością, rolą, maską itp.
Warto zauważyć, że ludzkie doświadczenia przemijają natychmiast po chwili, w której się wydarzą. Nie da się w nich trwać, bo każde jest skończone i ograniczone. To, co po nich pozostaje, to zapis informacyjny w naszej przestrzeni. Tak rodzą się przywiązania do doznań i wrażeń, które sami z siebie wydobywamy, a następnie próbujemy je odtwarzać, by poczuć je ponownie — a te uznane za negatywne chcemy odepchnąć na zawsze. W ten sposób trwamy w przeszłych wrażeniach, kurczowo przenosząc je do teraźniejszości.
Zrozumienie, że doświadczenia i ich rezultaty nie przybliżają Mnie do Siebie, było przełomowe. To moja Wewnętrzna Inteligencja, w trakcie doświadczania, odsłaniała statyczny fragment Siebie, dzięki któremu mogłem ujawnić to, co jest nie-Nią, a jedynie efektem doświadczeń. Dlatego doświadczenia same w sobie nie mają nam nic do zaoferowania na wyższym poziomie odzyskiwania świadomości.
Jeśli doświadczenie coś Mi daje, to znaczy, że Mnie zniekształca.
Umysł to urządzenie — mechaniczny czytnik informacji — działający w przestrzeni informacyjnej każdego wymiaru. Jest jak procesor w komputerze — nie tworzy programów, lecz jedynie je odczytuje, rozpakowuje, analizuje i uruchamia.
Sam w sobie nie posiada żadnej treści. Nie jest twórczy, inteligentny ani ostatecznie logiczny, ponieważ pozostaje podporządkowany informacjom, na których operuje. Jest ściśle zaprogramowany na odczyt charakterystycznych parametrów informacji i ma też określone parametry analizy, których rezultatem jest to, że jego użytkownik może rozpoznać, z czym ma styczność.
Pracując w przestrzeni informacyjnej, umysł przejawia się poprzez trzy sfery: instynkt, intelekt i intuicję.
Dawniej był narzędziem umożliwiającym zarządzanie odczytem i dostępem do zasobów informacji. Działał na podstawie niczym niezakłóconej woli operatora, czyli bezpośredniego wyrazu Świadomości.
Umysł został zaimplementowany w życie, aby umożliwić poruszanie się w gęstym wymiarze zmaterializowanych informacji. Współcześnie przestrzeń informacyjna oraz technologia emocji — tworząca podświadomość — często służą do manipulowania umysłem. W ten sposób oprogramowanie wykorzystuje urządzenie, które je odczytuje, wpływając na kondycję Życia. W rezultacie — niekorzystna w treści informacja, mająca właściwe parametry — spowoduje wprowadzenie użytkownika w fałsz, zachowując wrażenie poprawności i logiki w odczycie i analizie wykonanej przez umysł. Wielokrotne powielenie takiego błędu współcześnie nazywane jest instynktem, nawykiem, odruchem lub w ogóle uznawane za coś „naturalnego". Mechanizm ten sprowadza się do klasycznego warunkowania — w tym przypadku do mentalnej tresury, działającej według schematu reakcji „psów Pawłowa”.
Instynkt
Instynkt to zbiór informacji zapisanych w podświadomości, powiązanych z najbardziej zmysłowymi i fundamentalnymi formami materii — ciałem oraz światem fizycznym, z którym to ciało wchodzi w interakcję. Jego źródłem są rzekome klasyczne zmysły i elektromagnetyczne sygnały, które je generują. Na ich podstawie powstaje wrażenie autentyczności i „ostateczności” rzeczywistości.
Instynkt zakotwiczony jest w programach informacyjnych oraz traumatycznych emocjach — najsilniej i wielokrotnie zasilanych przez całe życie. Umysł odczytuje je priorytetowo i bezkrytycznie, a wręcz do nich lgnie. Dlatego właśnie powstają i utrzymują się w naszym życiu nawyki, gdyż każda nowa informacja jest automatycznie porównywana ze starymi treściami instynktu, będącego najgłębszą warstwą podświadomości.
Zasoby instynktu są najchętniej wykorzystywane przez systemy manipulacji — ich symboliczną ilustracją jest współczesna koncepcja „piramidy potrzeb”.
Za kształtowanie instynktu odpowiada intelekt, który tworzy go poprzez bezwarunkową i bezkrytyczną wiarę w efekty swojej mechanicznej pracy. Dlatego instynkt jest sferą najbardziej oddaloną od Świadomości (nazywanej często Nadświadomością) i najrzadziej podważaną przez bieżącą świadomość.
Intelekt jest analityczną funkcją umysłu, całkowicie zdeterminowaną przez zasoby przestrzeni informacyjnej. Odczytuje informacje według mechanicznych wytycznych, do których został zaprojektowany. Działa jak kalkulator, przetwarzając dane poprzez związki przyczynowo-skutkowe, szacuje rezultaty i operuje treścią zapisów.
Pracuje poprzez analizę, syntezę, porównanie, dzielenie i inne formy obróbki danych. Wielokrotne powtarzanie jego operacji na tych samych informacjach prowadzi do powstawania ugruntowania, które z czasem przeobraża się w instynkt.
Dlatego intelekt jest programistą instynktu.
Wnioski intelektu bywają błędne lub niskiej jakości — tak samo, jak w przypadku sztucznej inteligencji — ponieważ działają w tożsamy, mechaniczny sposób. Jeśli treści, do których się odnosi, zostaną zmanipulowane, intelekt tego nie rozpozna. Wynik jego pracy może być więc poprawny w formie, ale nieprawdziwy w treści.
To odróżnia intelekt od inteligencji, z którą bywa mylony.
Intelekt nie zawiera logiki. Pochodzi ona z ciągów informacyjnych, które odczytuje intelekt. To je uznajemy za „logiczne". Dlatego, jeśli w takim ciągu zostanie podstawiona informacja, będzie to nadal uznawane za „logiczne”, mimo że jest fałszywe w treści. Oczywiście intelekt na pewnym poziomie może dostrzec przesadną różnicę, operując porównaniem, jednak wszystko zależy od liczby podobnych informacji i ich kluczowych parametrów preferowanych przez umysł.
Cechą intelektu jest także niemożność zrozumienia samego siebie. W efekcie liczne jego rozważania prowadzą do zapętlenia, paradoksów i braku odpowiedzi lub do ucieczki w abstrakcje, urojenia, zmyślenia i założenia.
Intuicja to najbardziej swobodna i korzystna dla Nas sfera — forma wglądu oraz sposób poruszania się po zasobach przestrzeni informacyjnej. Wymaga odpowiedniej kondycji Świadomości, osiągalnej poprzez swobodę i zaufanie do samego Siebie.
W dużej mierze funkcjonuje na poziomie Świadomości, często określanej jako Nadświadomość lub Wyższa Świadomość czy Jaźń. Jest jedyną formą kontaktu z umysłem, która wykracza poza intelekt. Przypomina bezpośrednie łącze z siecią danych — niezależne od lokalnego systemu operacyjnego i wszelkich zasad, norm i parametrów istniejącego oprogramowania. Dzięki temu omija ona ograniczenia i otwiera dostęp do szerszych zbiorów danych — wolnych od manipulacji i gotowych, wielokrotnie powielonych układów informacyjnych.
Inteligencja zawiera się w intuicji. To ona operuje umysłem na korzyść Świadomości — wbrew rozbudowanej podświadomości i intelektowi. Inteligencja działa suwerennie, wykraczając poza reguły przestrzeni informacyjnej, chociaż potrafi z nich korzystać w nienawykowy sposób, inaczej niż intelekt. Swobodnie przemieszcza się po zbiorach informacyjnych, sięgając po nowe dane dla użytkownika.
Będąca produktem Świadomości Inteligencja nie ma nic wspólnego z tym, co powszechnie nazywa się inteligencją i sztuczną inteligencją.
Życie to jednostkowy, intencjonalno-energetyczny wyraz Świadomości. To ono tworzy zarówno żywe istoty, jak i ich otoczenie, określając dynamiki i zależności między wszystkimi elementami. Życie jest produktem Świadomości — jej obecnością w tym, co sama dla Siebie tworzy.
Moje pojmowanie tego jest częściowo zbieżne z koncepcją Atmana w hinduizmie.
świadomość to zjawisko „zdania sobie sprawy”, że coś istnieje dla Nas — poprzez odbiór, zauważenie lub wyobrażenie. Pokazuje, że wszystko, co odbieramy, nie jest bezpośrednio Świadomością, lecz jej produktem — przejawem aktywności, którą Świadomość doświadcza poprzez Życie.
Konsekwencją świadomości jest dążenie do definiowania i klasyfikowania tego, co zostało uświadomione. Prowadzi to często do uwikłania w koncepcje i tworzenia kolejnych warstw informacyjnej incepcji.
Poprzez rzeczywistość, świadomość dostarcza ludziom to, co uważają, że rozumieją, lecz robią to zgodnie z podświadomymi zasobami informacji, których nie są świadomi. Zrozumienie jest więc pojmowaniem z poziomu świadomego, na podstawie tego, czego sobie jeszcze nie uświadomiliśmy. Tak powstaje incepcja i iluzja.
życie to doświadczanie Życia pisanego wielką literą. To rezultat obecności w stworzonym otoczeniu i efekt korzystania z wielopoziomowego „skafandra” umożliwiającego interakcję, którym jest system ciał. —
Myślokształt to zapis informacji w postaci zagęszczonego światła, otoczonego siatką solitonów, tworzącego obiekt fizyczny. Można go porównać do kartki papieru z zapisem — lecz w wersji energetycznej, wielowymiarowej i przestrzennej.
Falowo-cząsteczkowe zachowanie światła w myślokształcie odwzorowuje zapisaną w nim treść. Informacja jest nierozerwalna z Energią, ponieważ nie posiada niezależnej od niej postaci ani też nie może zostać odczytana bez użycia Energii. Informacja wyrażana jest w strukturach stanu fizycznego, który energię posiada.
Cechą informacji jest in-formowanie — czyli formowanie od środka — tworzenie formy od wewnątrz.
Przestrzeń informacyjna to fizyczna, subtelna przestrzeń, otaczająca wszystko, co istnieje. Rozciąga się we wszystkich kierunkach i wymiarach. Składa się z układów informacyjnych zawierających pełny zapis tego, co istnieje i może zaistnieć.
Wszystkie informacje w swoim pierwotnym początku zostały wyrażone przez jednostkową, indywidualną i zbiorową Świadomość — a ich nagromadzenie tworzy właśnie przestrzeń informacyjną. Śmiało mogę powiedzieć, że rzeczywistość jest zbiorem mentalnych koncepcji, utrwalonych pod postacią myślokształtów będących zapisem informacji.
To uporządkowany zbiór myślokształtów o częstotliwości mającej charakter „odwrócony". Pojedyncze myślokształty współpracują ze sobą według swoich funkcji, tworząc większą, działającą strukturę. Jest ona inteligentnie zorganizowana, aby osiągnąć zamierzony rezultat — spełnić cel istnienia całego układu.
Buddyzm w Mahamudrze opisuje je jako „dociążenia ciała” wynikające z negatywnych wyborów z poprzednich wcieleń — pod postacią i nazwą „skupisk” — których naturą jest cierpienie. Ja nazywam je „algorytmami”, gdyż to oddaje najlepiej ich budowę, zachowanie i mechanikę. Cały ich zbiór tworzy podświadomość, która jest częścią indywidualnej przestrzeni informacyjnej każdego z Nas.
To uporządkowane ciągi informacji, będące następstwami, wynikającymi z funkcji, korelacji i treści pojedynczych zapisów. Tworzą one rozbudowane mechanizmy następstw w przestrzeni informacyjnej.
Umysł rozpoznaje je poprzez funkcję intelektu — co czyni go podatnym na manipulację ze strony układów informacyjnych.
Logika to forma działania odpowiadająca za „poprawny tok rozumowania”. Jest kryterium odczytu informacji przez intelekt w powiązaniu z zasobami przestrzeni informacyjnej.
Sam termin „logika” ma wiele warstw:
logos — rozum, słowo, prawo
log — ciąg informacyjny, logarytm
log — dziennik, zapis
log-in — wejście w zbiór danych, podłączenie do systemu
Warto zapytać się siebie, czym w takim razie jest techno-log-ja?
Zdrowy rozsądek to nasz indywidualny determinant oparty na rezultatach własnych doświadczeń, które uznaliśmy za korzystne lub niekorzystne. Dzięki niemu odnajdujemy się w gąszczu informacji, kierując się dotychczas wypracowanymi kryteriami — zawsze adekwatnymi do bieżącej kondycji Świadomości.
Jest on zmienny i stanowi sumę instynktu, intelektu, inteligencji i intuicji — w różnych proporcjach.
Opisuję ją w kolejnych częściach tekstu.
Iluzja — to różnica między rezultatem postrzegania obiektu a jego faktycznym stanem. Jednak nawet definicja ta sama w sobie nie jest ostateczna, gdyż zarówno to, co uznajemy za obiektywne i faktyczne, jak i sposób postrzegania wraz z samym obserwatorem, nigdy nie są ostateczne, pewne ani stałe.
Dzieje się tak dlatego, że zarówno obiekt, jak i odbiorca podlegają licznym zmiennym.
Zarówno obiekt, jak i odbiorca stale się zmieniają.
Jeśli obiekt uległ zmianie, wcześniejszy jego odbiór może być nieaktualny.
Jeśli zmienia się odbiorca, zmienia się również sposób, w jaki postrzega obiekt.
Perspektywa odbiorcy może być osadzona w innym środowisku niż środowisko, z którego pochodzi obiekt.
Obiekt i odbiorca mogą więc funkcjonować w zupełnie różnych kontekstach.
Przykład:
obiekt pochodzi ze środowiska cyfrowego, a odbiorca — z fizycznego
obiekt i odbiorca działają w różnych wymiarach rzeczywistości, które rządzą się odmiennymi mechanizmami.
Odbiorca może mieć różny poziom przekonania o autentyczności tego, co odbiera — zarówno co do obiektu, jak i do faktu jego istnienia.
To przekonanie decyduje, czy odbiorca uzna obiekt za prawdziwy, czy podda jego autentyczność w wątpliwość.
Podobnie może podważać autentyczność samego siebie, swoich cech oraz całego aktu odbioru.
Natężenie interakcji między obiektem a odbiorcą może być zmienne.
Stopień iluzji jest zależny od:
siły oddziaływania obiektu na odbiorcę
siły odbioru obiektu przez odbiorcę, a ta jest determinowana przez ograniczenia percepcyjne odbiorcy lub okoliczności sytuacji i środowiska, w którym następuje odbiór.
Odbiorca może nie posiadać pełnego zestawu informacji — zarówno o obiekcie, jak i o sobie samym.
Może:
nie wiedzieć,
nie pamiętać,
nie rozumieć,
nie mieć dostępu,
mieć informacje zafałszowane czy częściowo zniekształcone.
Zaburzenia mogą wynikać z czynników zewnętrznych zakłócających odbiór, jak również z wewnętrznych ograniczeń samego odbiorcy.
Dla Mnie iluzja jest naturalnym zjawiskiem, będącym istotą każdej rzeczywistości.
Matrix — to powszechna kulturowo, uproszczona nazwa systemu symulacji* doświadczeń w iluzji mentalnej. Innym znaczeniem słowa „matrix” jest macierz lub źródło. W tej rzeczywistości oznacza on system i zasób agresywnych informacji, które determinują symulację Życia — mentalną, indywidualną projekcję Świadomości, połączoną w zbiorową wizję.
Matrix działa poprzez implementację obcych informacji, wykorzystując mechanizmy projekcji i obsługę symulacji przez jej użytkowników. Dodatkowo osłabia i wypacza Energię żeńską (creatrix), której potencjałem jest tworzenie iluzji „od zera”.
Matrix powiązany jest ze zniekształconą męską energią projekcji (creator). Wykorzystuje jej aspekty: zarządzanie, nadzór, ochronę, kontrolę, siłę, efektywność i zasadę organizującą struktury — jednak nie w celu dobra użytkowników symulacji, lecz ich energetycznego wyzysku i kontroli na rzecz systemu, którym jest. Obie energie — creator i creatrix — są niezbędne Świadomości do doświadczania symulacji gry Życia.
Fizycznym odzwierciedleniem zasobów informacyjnych matrixa jest „system”, czyli struktury rzeczywistości w symulacji oraz jej mechanizmy, zjawiska i zaprogramowania, których funkcją jest drenaż mentalności, aktywności i stanów wewnętrznych użytkowników.
Początkowo gra iluzji — projekcja mentalna Świadomości zwana Życiem — nie była negatywna. Obecnie jednak jest przejęta, zmodyfikowana, a czasem nawet kopiowana i zniekształcana. Matrix nie potrafi tworzyć — umie jedynie przetwarzać. Kopiuje, miesza i degraduje zasoby zdobyte poprzez wyzysk. Stąd zapętlenia takie jak pory roku, dzień i noc, życie i śmierć, czy określenie czasu jako spirali, która zatacza koło. Nic się tu nie rozwija — wszystko funkcjonuje w zamkniętych cyklach. Wynika to z ograniczonego zasobu informacji i braku zdolności matrixa do kreowania „od zera".
Jak każdy system i symulacja, matrix generuje błędy i posiada luki, które usiłuje maskować lub eliminować, zwłaszcza gdy użytkownicy zaczynają je wykorzystywać na swoją korzyść. Aby przetrwać, system musi stale adaptować się do ich potencjału.
Główną konsekwencją działania matrixa jest to, że użytkownicy mogą jedynie przetwarzać elementy iluzji, lecz nie tworzą niczego od stanu zerowego. Widać to we współczesnym świecie — niczego nie tworzymy, a jedynie przetwarzamy. Konsumujemy, bo sami jesteśmy konsumowani. Zarządzamy, bo sami jesteśmy zarządzani. Kontrolujemy, bo sami jesteśmy kontrolowani. Dotyczy to każdego aspektu życia.
Incepcja — to proces instalowania warstw informacji (idei, koncepcji, twierdzeń, wrażeń) na coraz głębszych poziomach przestrzeni informacyjnej. Informacja wprowadzona wystarczająco głęboko zaczyna działać „od środka”, wpływając na myśli, stany, percepcję i decyzje człowieka. Im głębsza warstwa, tym trudniej odróżnić ją od własnych wyborów.
Symulacja — to środowisko imitujące stan faktyczny, które oddziałuje jak prawdziwe, choć nim nie jest. Jej pozorna autentyczność wynika z siły wrażeń, które wzbudza w odbiorcy.
Cechy symulacji:
hiperrealizm — stan, w którym symulacja staje się bardziej przekonująca niż rzeczywistość — jej nadmiar autentyczności ujawnia sztuczność.
pojemność — zdolność do symulowania zniekształceń, także niezwykłych i „nadprzyrodzonych”, a jednak w całości ograniczonych do posiadanych zasobów.
Hologram — technika rejestracji i odtwarzania obrazów przestrzennych za pomocą interferencji i dyfrakcji fal świetlnych.
W ujęciu duchowym to wiązki światła (Energii), niosące informacje pochodzące od naszej indywidualnej Świadomości — łączą się one ze sobą przez nakładanie i zagęszczenie, by stworzyć obecność. Są to pasma intencji, uczuć i decyzji o przejawieniu się.
Render — to końcowy obraz wynikający z przetwarzania danych. Jest to wizualizacja modelu lub kodu przy użyciu różnych technologii — na przykład holografii.
Cierpienie — to osądzenie czegoś jako negatywne i chęć odrzucenia tego. Powstaje z decyzji, że coś „nie powinno istnieć” lub „nie powinno być takie, jakie jest".
Cechą cierpienia jest hiperrealizm — gdyż cierpienie jest największą fikcją w świecie iluzji, więc udaje coś najbardziej rzeczywistego.
Hedonizm — pogląd, według którego celem życia jest dążenie do przyjemności i unikanie cierpienia. Przyjemność rozumiana szeroko — od doznań zmysłowych po spokój wewnętrzny.
Sumienie — mechanizm złożony z powtarzalnych układów myślokształtów w instynkcie, oparty na sednie osądu, samosądu i dualizmu. Bywa przyczyną samodestrukcji i samozniekształceń.
Gdy człowiek traci zdolność do krzywdzenia siebie lub innych, sumienie wygasa.
Ego — konstrukcja mentalna silnie utożsamiana z „ja”. Użyteczna w codzienności, lecz ograniczająca, gdy staje się jedyną podstawą tożsamości i nienaruszalnym punktem odniesienia.
Umowa percepcyjna — niewyrażone ujęcie zasad interpretacji, które określa, „jak coś postrzegać”. Przykład: teatr, gdzie umowa określa, że dekoracje, scena, kostiumy i aktorskie zachowania symbolizują rzeczywistość i realizm.
Koncepcja — ogólny sposób pojmowania zjawiska na podstawie wybranych informacji. To rama interpretacyjna w nauce, filozofii i praktyce.
Prawo — system zasad regulujących zachowanie. Może oznaczać zarówno prawo stanowione, jak i porządek naturalny. Prawo istnieje tylko wtedy, gdy zostanie uznane przez grupę, mającą wpływ na pozostałych.
Urojenie — sztywne przekonanie percepcyjne, niezależne od dowodów.
Gra — struktura działań opartych na zasadach i celach. „Granie” to aktywne uczestnictwo w tych zasadach. Cechą gry jest doświadczanie jej zasobów, niezależnie od jakości, sensu czy realności celu gry i możliwych osiągnięć.
Umowa — zgodne oświadczenie woli regulujące relacje, prawa i obowiązki stron.
Rozumienie — uchwycenie sensu zjawiska. Każda „prawda” jest formą interpretacji i samomanipulacji opartej o przyjęte pojmowanie.
Przekonanie — ugruntowane wrażenie, mogące opierać się na wielu informacjach lub na prawie żadnych. Tworzy indywidualną „bańkę informacyjną”.
Nieświadomość — stan ograniczonej percepcji, forma przyćmienia Świadomości.
Mind control — metody wpływania na myśli, stany i decyzje człowieka. W duchowości używany jest także w sensie pozytywnym — jako samokontrola.
emocje — myślokształty o charakterze destrukcyjnym, rozkładającym struktury materii.
uczucia — myślokształty stabilizujące, organizujące i podtrzymujące struktury materii.
Rezonans — zjawisko fizyczne nakładania się fal i wzmacniania.
Wykorzystywany był dawniej w kontekście Świadomości do komunikacji subtelnej w holograficznym Życiu. Dzisiaj częściej wykorzystywany jest do manipulacji i sterowania użytkownikami gry Życia.
Czysta Świadomość nie podlega rezonansowi, bo nie zawiera informacji, które mogłyby go wywołać.
Współczucie — rezonowanie z informacjami drugiej istoty, czyli kopiowanie ich treści i/lub ich wzmacnianie.
Telegonia — przenoszenie zapisów informacyjnych z jednej istoty na drugą, pozostających po fizycznych i emocjonalnych kontaktach.
Typowy mechanizm nawykowy składa się z następującego ciągu:
1. Odbiór — rejestracja faktu, że coś zaistniało — obiekt i jego wpływ.
2. Osąd — rozpoznanie, klasyfikacja i ocena w odniesieniu do tego, co już znamy.
3. Doznanie — rezultat osądu, na przykład „przyjemne / nieprzyjemne”, „chcę / nie chcę”. Na tym etapie zapada decyzja, czy dana reakcja ma zostać przerwana, czy kontynuowana poprzez powtórzenie.
4. Reakcja — wynik doznania, czyli ekspresja poprzez czyny, słowa, stany i myśli.
Reakcja może przybrać kilka form:
przyciągnięcie — „chcę, biorę, pragnę”, odczucie przyjemności
odepchnięcie — „nie chcę, nie lubię, to nieprzyjemne, to złe”
obojętność — umniejszenie wartości bodźca
brak reakcji — nieporuszenie, brak interakcji i wpływu
umiłowanie — to zdrowa akceptacja, stan nieporuszenia i równej wartości wszystkiego.
Ten ciąg — odbiór, osąd, doznanie, reakcja — cementuje i utrwala wszelkie nawyki, schematy, przekonania, racje, „prawdy”, zwyczaje, poglądy i potrzeby. To właśnie on tworzy ograniczenia i prowadzi do zafałszowań percepcji.
Mechanizm ten został zobrazowany w dwóch prostych eksperymentach:
Pierwszy eksperyment polegał na pokazaniu fotografii atrakcyjnej kobiety w bikini dwóm grupom: mężczyznom i małym chłopcom.
Chłopcy opisali obraz neutralnie: „Pani na plaży”.
Mężczyźni natomiast zaczęli opisywać szczegóły seksualne oraz własne pobudzające odczucia.
Ten sam obraz — zupełnie inny odbiór.
Drugi eksperyment dotyczył percepcji czasu. Badanym — osobom w depresji oraz optymistom — pokazano dwa filmy o identycznej długości: z wesela i z pogrzebu.
Optymiści ocenili nagranie z wesela jako dłuższe.
Ludzie w depresji uznali, że dłużej trwał film z pogrzebu.
Ten sam czas — różne doświadczenie wrażenia jego upływu.
Wszystko jest neutralne. To, jak jest odbierane, zależy wyłącznie od indywidualnych zasobów informacyjnych, które dana postać nosi w swojej przestrzeni — tym jest percepcja.
Percepcja to akt zdefiniowania odbioru bodźca płynącego z obiektu. Percepcja odpowiada na pytania:
- Co ja z tym zrobię? – decyzja o działaniu lub wyborze odpowiedzi.
- Jak to na mnie wpływa? – ocena skutków bodźca dla emocji, myśli i stanu wewnętrznego.
- Jaka będzie moja reakcja? – przygotowanie i przewidywanie odpowiedzi fizycznej, emocjonalnej lub mentalnej.
- Co się ze mną dzieje? – uświadomienie sobie zmian w sobie wywołanych przez bodziec.
Za działanie percepcji odpowiadają świadomość i umysł. Jej przebieg jest determinowany kondycją Świadomości oraz zasobami własnej przestrzeni informacyjnej.
Percepcja jest świadomą i nieświadomą decyzyjną reakcją następstw — procesem, który tworzy to, co nazywamy tożsamością, charakterem, osobowością, gustem, predyspozycją, fizjologią czy stanem fizycznym i psychicznym. To ona sprawia, że rzeczywistość i nasze życie w niej jawią się Nam takimi, jakimi są — czyli w określony, jednoznaczny sposób.
Zrozumienie opiera się na percepcji i stanowi podstawę definiowania — czyli ograniczania albo poszerzania naszej swobody. W tym sensie zrozumienie może uwalniać albo dociążać w różnym stopniu — w zależności od tego, jak odnosi się do rezultatów percepcji.
Jest to kolejny ciąg decyzyjny, odpowiadający na pytanie: co zrobię z rezultatem percepcji?
Zrozumienie może być produktem zarówno Inteligencji, jak i intelektu. Inteligencja może:
zdystansować się od rezultatów percepcji i zrozumienia
utożsamić się z nimi
obserwować je biernie
wygasić je całkowicie, pozostawiając czysty odbiór
Obiektem jest wszystko, co stanowi źródło i przyczynę bodźca. Każdy obiekt jest sam w sobie neutralny, lecz posiada własny zasób informacji o sobie, którym emanuje poprzez bodziec.
Bodziec to wszystko, co odbieramy — widzimy, słyszymy, dotykamy, czujemy oraz to, co pojawia się w umyśle jako treść. Jeżeli umysł nie posiadałby funkcji odbiorczych lub zdolności przetwarzania, bodziec i obiekt przestałyby istnieć dla odbiorcy — nie wpływając na niego.
Sam bodziec nie jest przyczyną percepcji — pełni jedynie rolę zapalnika. Na jego podstawie umysł uruchamia procesy porównawcze, korzystając z zasobów przestrzeni informacyjnej. W ten sposób rozpoznaje, z czym ma do czynienia i wytwarza określoną reakcję.
Odbiór to skierowanie uwagi na obiekt w celu przyjęcia bodźca. Możemy odbierać jedynie to, co nie jest Nami, niezależnie od tego, czy odbiór jest świadomy.
Jeśli odbiór zostanie pominięty, percepcja oraz reakcja nie zaistnieją.
Historie z pól bitewnych pokazują, że żołnierze potrafili kontynuować walkę mimo znacznych ran, dopóki ktoś nie zwrócił ich uwagi na obrażenia. Dopiero uświadomienie sobie uszczerbku ciała wywoływało ból lub śmierć. Znany jest przypadek żołnierza walczącego mimo utraty połowy czaszki — dopiero gdy mu to uświadomiono, zmarł natychmiast. Zjawisko takie opisuje m.in. anozognozja. Przykład ten ukazuje również film „Jabłka Adama”.
Buddyjskie powiedzenie:
„Oko, które widzi wszystko wokół, nie może dostrzec samego siebie”.
Wynikają z niego wnioski:
a) Gdy pochłania Nas odbiór obiektu, tracimy zdolność obserwacji siebie w akcie percepcji.
b) Oko nie zobaczy oka — czyli samego siebie — bo jest okiem.
c) Oko może odbierać jedynie zmiany zachodzące w nim samym.
Reakcja jest poddaniem się rezultatom percepcji i zrozumienia — zmianą zachodzącą w odbiorcy. Może być świadoma lub nieuświadomiona. O jej trwałości decyduje kondycja Świadomości.
Możliwe jest jednak bycie odbiorcą wyłącznie stanu istnienia Świadomości, bez odbioru efektów życia jako takiego. Tym są stany wzniosłe, w których rzeczywistość przestaje na Nas wpływać, a my przestajemy jej podlegać.
Odbiorca to ten, kto poprzez własny akt odbioru doświadcza rezultatów percepcji i na ich podstawie wprowadza w sobie zmiany. To on decyduje — świadomie lub nie — o ich trwałości.
W jednym z badań wykorzystano talię fotografii przedstawiających różne, często kontrastowe obrazy: neutralne, spokojne, a także silnie emocjonalne. Uczestnikom pokazywano je, jednocześnie rejestrując reakcje mózgu magnetoencefalografem i przypisując je do konkretnych zdjęć.
Następnie zdjęcia te pokazywano w losowej kolejności.
Okazało się, że zanim fotografia pojawiła się przed oczami uczestnika, jego mózg wykazywał reakcję odpowiadającą właśnie temu obrazowi — identyczną z tą z pierwszej prezentacji.
Umysł wiedział, co znajduje się na zdjęciu, zanim człowiek je zobaczył, i zawczasu wywoływał odpowiednią reakcję.
Powtarzalność wyników wykluczała przypadek.
Zjawiska tego nie można wyjaśnić zwykłym domysłem ani przypadkiem, ponieważ powtarzalność reakcji i losowość oraz brak zmysłowego — wzrokowego — odbioru pokrywały się ze stanem faktycznym, mimo niewiedzy uczestnika.
Obejmując przytoczone definicje procesu percepcji w jedną całość, zobrazuję ją w poniższym schemacie graficznym:
Z całego procesu percepcji wynika, że bodziec fizyczny — czyli rzeczywisty obiekt — jest wtórny i sam w sobie nie determinuje reakcji odbiorcy. Oznacza to, że cała wrażeniowość oraz sposób definiowania doświadczenia nie powstają w bezpośredniej odpowiedzi na fizyczną rzeczywistość. Reakcja jest każdorazowo rezultatem wcześniejszych procesów zachodzących w przestrzeni niejawnej — informacyjnej.
W ramach tej perspektywy często przywołuje się przykład dzieci określanych mianem „indygo”, którym przypisuje się zdolność czytania książek przy zamkniętych powiekach. W takim ujęciu nie odczytują one informacji poprzez kontakt zmysłowy z fizycznym obiektem, lecz mają dostęp do informacji obecnych w przestrzeni informacyjnej w sposób bezpośredni. Klasyczne zmysły są fikcją opartą na pomyleniu skutków z przyczyną.
Analogiczny schemat dotyczy również praktyki uwalniania zapisów emocji. Z tego modelu korzystam w praktykach, które przedstawiam na spotkaniach treningowych oraz w moich książkach.
PS: Warto obejrzeć 👉film dokumentalny przedstawiający zarys fizyki kwantowej w odniesieniu do rzeczywistości.
Poniższe treści pochodzą z książek:
👉Poznaj Siebie 👉Nasycaj się Sobą 👉Jesteś Mistrzem Siebie 👉Lekcja Siebie
Świadomość (pisana wielką literą) wyraża Inteligencję i stanowi esencję oraz przyczynę wszystkiego, co istnieje. Jest Mocą i Potencjałem, które ożywiają Życie. Sama w Sobie jest prawdopodobnie najczystszą formą istnienia. Może przejawiać się jako forma na niezliczone i zmienne sposoby, tworząc Życie, lecz sama pozostaje niezmienna.
Może ożywiać każdą informację, również tę negatywną czy niekorzystną, nawet jeśli powstała na drodze manipulacji — ponieważ sama jest nieograniczona.
Świadomości nie da się jednoznacznie określić ani zdefiniować. Każda próba jej definicji staje się jedynie kolejną iluzją dla Niej samej, którą uświadamia Sobie jako kolejny wybór, czyli zawężenie swoich możliwości zaistnienia w formie. Świadomość niczego nie posiada i niczego nie potrzebuje, nie ma też określonego celu ani kierunku. Wszelki rozwój dla niej jest kolejną iluzją.
Z poziomu naszej rzeczywistości wszelkie dociekania, rozumienia i opisy dotyczące jej natury są jedynie próbą wyobrażenia lub domniemania — a nie faktu samego w sobie.
Świadomość może być świadoma jedynie tego, co jest nie-Nią.
Absolut, źródło, światło, bóg, miłość, życie, śmierć, zniewolenie i wolność — to produkty Świadomości. Istnieją, ponieważ Świadomość uświadamia Sobie ich istnienie. Uświadomienie jest procesem kreacji dokonywanym przez Świadomość. Świadczy o tym fakt odbioru, bez którego nic nie zaistnieje dla Świadomości.
Dlaczego Świadomość tworzy?
Prawdopodobnie robi to bez celu — po prostu dlatego, że może, bo taka jest jej natura. Jest fabryką własnych, realnych snów mentalnych, rozciągniętych na wiele poziomów incepcji, których doświadczamy jako rozumienie lub zdefiniowanie, czyli wybór.
Moje rozumienie Świadomości jest zbliżone do koncepcji Brahmana i Atmana, lecz w przeciwieństwie do niej indywidualizuję Świadomość, zamiast ją ujednolicać ze zbiorowości w jednię. Dla mnie Świadomość jest zindywidualizowanym potencjałem, choć ma możliwość różnych form łączenia swoich potencjałów z innymi i komunikacji z innymi Świadomościami, ze względu na tożsamą „naturę” tego, czym są.
Z tego powodu „powrót do Źródła” nie jest podróżą w jakieś miejsce ani scaleniem się z czymkolwiek — jest kondycją bezinformacyjną, objawieniem czystej Świadomości.
Zamienne nazwy Świadomości, których używam to: Wewnętrzna Doskonałość lub Mistrzostwo. Natomiast kondycję Świadomości określam również jako Wewnętrzną Dojrzałość.
Kondycja Świadomości zmienia się odwrotnie proporcjonalnie do ilości informacji nagromadzonych w przestrzeni informacyjnej, a w szczególności w podświadomości. Możliwe, że po uwolnieniu całej podświadomości uzyskamy dostęp do wszystkich informacji — właśnie dlatego, że z żadną nie będziemy się już utożsamiać — będziemy pozbawieni ograniczeń, bo nie nastąpi wybór. Każdy wybór definiujący Siebie jest bowiem ograniczeniem Świadomości do formy odpowiadającej danej informacji, której wybór dotyczy.
Energia (pisana wielką literą) to wyrażony przez Świadomość potencjał do wykonania pracy, czyli do urzeczywistnienia efektów intencji. Każde zjawisko fizyczne może przyjąć tylko takie ilości informacji i Energii, które są z nim zgodne, w ramach zbioru, który je określa.
Minimalna Energia, jaką może posiadać układ fizyczny, nawet w temperaturze zera absolutnego, to energia punktu zerowego — minimalny i niezbywalny ślad Świadomości w materii. W rozumieniu fizyki kwantowej, poniżej tego poziomu materia nie mogłaby już istnieć.
Energia nie płynie w sposób ciągły — pojawia się w kwantach, porcjach, zgodnie z falowym charakterem rzeczywistości. Dlatego fizyka kwantowa twierdzi, że rzeczywistość jest wyświetlana impulsami — rozbłyskami.
SuperŚwiadomość to wymiar uniwersalny dla Świadomości — przestrzeń lub też stan obejmujący potencjał wszystkich indywidualnych Świadomości. W niektórych tradycjach duchowych nazywana jest kolektywną Świadomością, Kosmiczną Świadomością, Absolutem lub Najwyższym Stwórcą.
Samoświadomość to zdolność do introspekcji — postrzegania relacji między świadomością a umysłem w kontekście zachodzących zmian statycznych i dynamicznych. Jest to obserwacja stanu umysłu i świadomości dokonywana przez Świadomość, która generuje rezultat w postaci istnienia formy.
Podświadomość to szczególny fragment przestrzeni informacyjnej zlokalizowanej najbliżej ciała. Wypełniają ją głównie myślokształty emocji — naszych własnych oraz przejętych od innych (tych drugich jest zazwyczaj najwięcej).
Jej zadaniem jest odciąć świadomość od Świadomości, odciągnąć z niej Energię i wtłoczyć do świadomości określone informacje. Taka jest funkcja zawartych w niej myślokształtów emocji.
Podświadomość działa jak forma agresywnej manipulacji będącej technologią mentalną, wpływająca na niemal każdy aspekt życia.
Empatia to kondycja Świadomości umożliwiająca rozumienie stanów i sytuacji innych ludzi, przy jednoczesnym zachowaniu własnej, pełnej suwerenności wewnętrznej i zewnętrznej — obrazowo można to nazwać „pozytywnym egoizmem”.
Empatia oznacza nieprzyjmowanie perspektywy drugiego człowieka, co pozwala budować głębokie i autentyczne współistnienie — nieskażone cudzymi emocjami, z którymi moglibyśmy się utożsamić.
To pierwszy poziom iluzji.
Czarna iluzja — stan jawnego i świadomego cierpienia, nędzy oraz trudu. Jest to życie, w którym podstawowe komforty stają się najbardziej pożądanymi i poszukiwanymi wartościami. Ludzie dążą do nich i chcą je zachować przez całe swoje życie, jakby były najwyższym możliwym spełnieniem czy dobrem. Ta iluzja opiera się w całości na zapisach instynktu.
Dobrze oddaje to znane powiedzenie:
„Ludzie zdrowi marzą o wielu rzeczach, a chorzy marzą tylko o jednym — o zdrowiu”.
Na tym poziomie działa jedynie intelekt funkcjonujący według mechanizmu akcja–reakcja, przyczyna–skutek. Nie ma tu miejsca na fantazję, lekkość ani radość. Istnieje wyłącznie walka o przetrwanie i próba utrzymania się przynajmniej na poziomie „zera” — w ramach standardów narzuconych przez system — lub tego, co indywidualnie zostało zaakceptowane i uznane za „znośne” oraz utrwalone jako przyzwyczajenie lub naturalny element życia.
To drugi poziom iluzji.
To życie w komfortach, które udało się osiągnąć w systemie — bo sama jego gra, to oferuje. To majątki, radość, poczucie szczęścia, poczucie uduchowienia, związki, rodzina, ekstatyczne stany wywołane różnymi bodźcami, a także wszelkie sukcesy, bogactwa materialne i inne narracje. Nazywam to białą iluzją. Jej rolą jest przywiązać człowieka do pozornego dobrostanu, w którym chce on pozostać, wierząc, że jest spełniony i że „osiągnął wszystko, czego pragnął”.
W istocie jest to jednak forma upośledzenia — „haj” spełnionych żądz wynikających z głębokiego, nieuświadomionego przywiązania, braku samoczynności i cierpienia, czyli z podświadomości. Nazywam to przetworzeniem świadomości, będącym osłabieniem jej czujności pod wpływem nadmiaru przyjemności i komfortu.
Matrix, a raczej jego system, najpierw tworzy problemy w czarnej iluzji, a następnie oferuje ich rozwiązania — zwykle okupione ogromną ilością energii i czasu, przemieszczając człowieka do białej iluzji. To systemowy trik znany choćby z praktyk korporacyjnych, politycznych i wojskowych.
Mało kto w tym stanie zadaje Sobie pytania:
„Skąd we Mnie potrzeba dążenia do tego pozytywnego stanu?”
„Dlaczego tak bardzo uganiałem się za szczęściem?”
„Czym jest to, że pragnąłem, dążyłem, zabiegałem?”
„Co Mną kierowało — albo co Mnie zmanipulowało?”
To wszystko są przejawy stanu braku. Przyjemność nakładamy właśnie tam, gdzie w głębi odczuwamy nieuświadomione cierpienie. Cierpienie staje się przyczyną przyjemności. Tak powstaje mechanizm kompensacji i przywiązania do „białej iluzji”. System wykorzystuje tu nawet takie pojęcia jak miłość, wdzięczność czy godność. Nikt nie chce wracać z białej do czarnej iluzji, dlatego trzyma się jej kurczowo — z powodu lęku.
Ludzie nazywani zwyczajowo „uduchowionymi” i „spełnionymi” najczęściej opowiadają o tym, jak funkcjonować w warstwie białej iluzji lub jak ją osiągnąć. Niewielu jednak pokazuje, jak ją przekroczyć.
„Nie jest miarą zdrowia dobre przystosowanie się do głęboko chorego społeczeństwa”. — Jiddu Krishnamurti.
Prawdopodobnie znacząca większość idei i koncepcji duchowych opiera się na białej iluzji, czyli jest kolejną narracją, która zasila struktury pozornej wolności i dobrostanu. Są one balsamem, który na chwilę uśmierza cierpienie, dając nadzieję i wyobrażenie czegoś „ponad życiem”, by rzekomo pokrzepić zmęczone masy. „Rozwój duszy”, „lekcje do przerobienia”, „lista doświadczeń”, „choroba to przyjaciel”, „wzniesienie świadomości” — to najczęściej intelektualne uzasadnienia cierpienia. Im bardziej wzniosła i piękna idea, tym częściej przykłada się ją do bardziej rozległego i dotkliwego cierpienia.
Źródło, absolut, bóg — w kontekście iluzji, systemu i matrixa — to oczekiwania, które są jedynie odbiciem w zwierciadle, mającym zaspokoić narzucone wyobrażenia człowieka o Sobie samym, by system mógł go zatrzymać w należytym miejscu. Jeśli ktoś zechce spotkać jakiegoś „boga”, matrix zaserwuje mu dokładnie taką projekcję.
System promuje dziś życie „pełnymi garściami” — carpe diem — czyli nieustanną aktywność, opartą o szeroką paletę możliwości. Na tym opiera on swoje istnienie, bo w ten sposób generuje przepływ energii z ludzi do siebie. Tworzy to przez manipulację ludzkim umysłem z poziomu przestrzeni informacyjnej. Dlatego tak wielu ludzi jest w ciągłym biegu i nie ma czasu dla siebie. System nie toleruje mądrej bierności, wewnętrznej statyki ani braku reaktywności. Nie chce, aby człowiek choć na chwilę się zatrzymał.
Wynika to również z niepamięci, przekonania o kruchości i jednorazowości istnienia, a także potrzebie nasycania się przyjemnymi wrażeniami i „używkami rzeczywistości”, by „wykorzystać życie". To jedynie kolejny mechanizm dokładania nowych zapisów informacyjnych i angażowania ludzkiej uwagi. Tak wielu z Nas już przez wiele wcieleń korzystało z życia na niezliczone sposoby — i niczego to nie wniosło poza kolejnymi uwikłaniami. Podświadomość pokazuje to dobitnie: ludzie kręcą się w kółko, ponownie zaspokajając urojone pragnienia, nie widząc ich końca — nie mogą go widzieć, bo on nie istnieje, gdyż każda potrzeba jest urojeniem powstałym w wyniku manipulacji.
Biała iluzja trzyma najmocniej poprzez to, co uznaliśmy za najpiękniejsze i najwartościowsze: dzieci, zdrowie, pieniądze, życie, poczucie spełnienia, komfort, ciało, czas, jedzenie i tym podobne. To również nasze osiągnięcia, wspomnienia i najbardziej cenne przeżycia. To, co piękne i wartościowe, może stać się więzieniem — bo nawet mając wolność, można nie chcieć wyjść z tego, co znajome i uznane za dobre.
Odmianą tego zjawiska jest adaptacja — przystosowanie się do białej iluzji jako normy. Wystarczy zadać Sobie pytanie:
Ile komfortu i ilu wrażeń o „wolności” i przyjemności potrzebuje człowiek, aby zaakceptować życie w więzieniu?
Bardzo dobitnie pokazuje to film Skazani na Shawshank.
Rozmawiałem kiedyś z mężczyzną, który twierdził, że jest wolny, bo ma spory majątek. Odpowiedziałem mu, aby przestał jeść i sprawdził, czy rzeczywiście jest wolny. Gdy to usłyszał, całe jego ciało się napięło, a dłonie zacisnęły na podłokietnikach krzesła. Dodałem, że jest uzależniony od jedzenia, od dostawców, producentów, przetwórców i sprzedawców żywności — bo bez nich nie potrafi funkcjonować.
Odpowiedział: „Nie chcę być aż tak wolny, bo lubię jeść”.
To trzeci poziom iluzji.
To moment wyjścia poza cierpienie, poza własne pragnienia i komforty, by dosłownie zderzyć się z najgłębszymi zapisami podświadomości — definiującymi Nas samych. To warstwa zbudowana na obrazie siebie, który sami stworzyliśmy i który utrzymujemy. Nazywam to „człowieczym Ja” — tożsamością, która nie jest Nami. To wszystkie definicje, formy i etykiety, jakie ubraliśmy na Siebie jak kostium, uznając je za siebie samego tylko dlatego, że się z nimi utożsamiamy. W ten sposób wyrzekamy się Siebie, a skutkiem tego jest niepamięć o Sobie.
Tak powstaje sztuczny byt informacyjny — swoisty przebieraniec — który żeruje na niemal każdej istocie, a szczególnie na człowieku. To my sami, poprzez własne wybory i decyzje o tym, kim „powinniśmy być” lub „chcemy być”, staliśmy się tym przebierańcem. Dlatego najtrudniejszą częścią do uwolnienia jest rozpoznanie tego, kim się staliśmy, przychodząc tutaj. Cały ten obraz „nie-Nas” opiera się wyłącznie na przeszłości. Dlatego ludzie silnie przywiązani do swego przebierańca informacyjnego mówią często: „nie dłub w przeszłości”. W końcu — jak głosi popularne powiedzenie — „co z oczu, to z serca”.
Siła przebierańca polega na niewidzialności. Jest tak blisko, że niemal scala się ze Świadomością. Przybiera postacie: ciało, dusza, absolut, rozwój duchowy, dojrzewanie, bycie człowiekiem, tożsamość, wewnętrzna mądrość, wiedza, role rodzinne, zrozumienie, instynkt, rozpoznanie i tym podobne. Jest obecny we wszystkich aktywnościach kierowanych do Wnętrza: fizycznych, mentalnych i energetycznych.
Dlaczego w ogóle podejmujemy te czynności nakierowane do Wnętrza?
Bo wierzymy, że z Nami coś jest nie tak. Że musimy się zmienić, poprawić, stać się lepszymi, bardziej wartościowymi niż jesteśmy. Albo stać się kimś, kogo uznajemy za „bardziej wartościowego”.
Często brzmi to, jak komunikat: „nie jesteś jeszcze Sobą” albo „jesteś za mało doskonały”. Wszystko to stanowi jedynie złudne próby poprawiania Doskonałości, którą jesteśmy. Próbując ją poprawiać — jedynie się oszpecamy.
Ten poziom to nadawanie ostatecznych znaczeń i wartości temu, co stworzyliśmy w iluzji, i czego wciąż się trzymamy poprzez utożsamienie. Dlatego wymaga to od Nas największej uważności, gdyż to właśnie tutaj spotykamy rzekomą postać „Nas samych” — nadal aktualną i funkcjonującą, z którą wciąż się bezwiednie identyfikujemy.
Możemy rozpoznać tę warstwę wtedy, gdy ktoś podważa lub ocenia to, co uważamy za swoją wartość. Gdy słowa innych Nas poruszają, obrażają, wywołują sprzeciw lub ból — widać wyraźnie, z czym się nadal utożsamiamy i czym wciąż trzymamy się w iluzji.
Na tym poziomie system matrixa oferuje Nam najwięcej. Daje spektakularne zdolności, piękny wgląd, „wszechwiedzę”, zdrowie, poczucie mocy, a czasem nawet władzę. Oferuje najbardziej wzniosłe i ekstatyczne stany metafizyczne. Może dawać wszystko — bo i tak opiera się to na naszym własnym potencjale. W ten sposób można wybrać Sobie niebo i wymarzone życie… ale to wciąż tylko iluzja tego systemu do gry.
Matrix nigdy nie oferuje niczego, na czym sam nie wychodzi jeszcze lepiej.
Według twierdzeń fizyki kwantowej, w każdym centymetrze sześciennym rzeczywistości zawarta jest niewyobrażalna ilość informacji — rzędu 10¹²³, a widzialny obraz — będący najmniejszą cząstką postrzegalnej rzeczywistości — jest „emitowany” z częstotliwością rzędu 10⁴⁴ razy na sekundę.
Dlatego:
Nie zobaczysz czegoś, o czym nie masz informacji w swojej przestrzeni.
Nie pomyślisz o czymś, o czym nie masz informacji w swojej przestrzeni.
Nie wybierzesz czegoś, o czym nie masz informacji w swojej przestrzeni.
Nie zrobisz i nie powiesz niczego, o czym nie masz informacji w swojej przestrzeni.
Nie usłyszysz w swojej głowie głosu ani nie zobaczysz obrazu czegoś, co nie istnieje w Twojej przestrzeni informacyjnej.
Nie odczujesz w ciele niczego, czego nie ma w Twojej wewnętrznej bazie informacji.
Nie przeżyjesz niczego, o czym nie miałbyś informacji.
W tak obszernym środowisku nie ma miejsca na przypadki ani zbiegi okoliczności. Wszystko odbywa się z ogromną precyzją — jako rezultat uporządkowania i dynamik informacji. Ludzie, nazywając coś „ezoteryką”, „przypadkiem”, „losem”, „zrządzeniem siły wyższej”, próbują opisać zjawiska, których po prostu nie są świadomi lub których nie rozumieją.
Właśnie dlatego myślokształty informacji są przyczyną:
chorób i wszelkich dysfunkcji,
błędów, strat i pomyłek,
przekonań, myśli i wewnętrznych dialogów,
uzależnień, nałogów, potrzeb, pragnień i przyzwyczajeń,
braku kontroli nad emocjami,
wojen, konfliktów, katastrof i wypadków,
spotkań i relacji międzyludzkich,
wpływu na fizjologię w mniejszym lub większym stopniu,
tak zwanej naturalnej śmierci, która jest skrajną kondensacją emocji,
niepamięci w czasie życia i niepamięci między inkarnacjami,
rodzajów pracy i aktywności, które człowiek podejmuje,
wyboru ubrań i zdobienia ciała,
wyglądu fizycznego,
osobowości, tożsamości i indywidualności,
tego, jak widzą Nas inni i jak My widzimy samych Siebie,
oczekiwań, wrażeń, wyobrażeń, nadziei i obaw
… i niezliczonych innych aspektów codziennego doświadczenia.
Indywidualna Świadomość rzekomo wybiera inkarnowanie się w danym rodzie, aby przerobić jak najwięcej rezultatów z wcześniejszych wcieleń — jednak w rzeczywistości jest to manipulacja, realizowana poprzez „wtyczkę” zwaną duszą. Nie są to wybory, lecz elementy iluzji, pułapki gry oraz mechanizmy technologicznej kontroli.
Zazwyczaj inkarnujemy się w rodach, w których występują najbardziej zbieżne zapisy, sięgające trzech do sześciu pokoleń wstecz. Wynika to ze zjawiska rezonansu — czyli mechanizmu „doboru graczy w grze”, aby mieli oni z kim uczestniczyć w danym scenariuszu. Tak jak do gry w szachy potrzebny jest partner o umiejętnościach szachisty, a nie piłkarza, tak samo w rodzie potrzebne są zgodne informacyjnie istoty.
Rodzina w tym ujęciu jest grą w rzekomą spłatę długu zachowań, wyborów, energii i czasu. Piszę „rzekomą”, ponieważ mechanizm ten opiera się wyłącznie na urojonej odpowiedzialności — szczególnie w relacji rodzic–dziecko. Istota odgrywająca rolę rodzica w poprzednim wcieleniu najczęściej wzięła na Siebie odpowiedzialność za Istotę odgrywającą teraz rolę dziecka. W obecnym wcieleniu jedynie powtarza to zobowiązanie, próbując naprawić coś, co kiedyś już się wydarzyło — choć z powodu niepamięci nie wie, że tylko intensyfikuje dawny zapis — gdyż schemat relacyjny powtarza się po raz kolejny. Dodatkowo rola rodzica ma funkcję energetycznego żywiciela, co generuje oczekiwanie posłuszeństwa i podporządkowania się mu przez rolę dziecka. Jest to nic innego jak forma szantażu, choć nie musi tak być każdorazowo.
W takim układzie, gdy rodzic krzywdzi dziecko, w rzeczywistości krzywdzi się swoją własną Energią — ponieważ dziecko jest jej bezpośrednim odbiorcą. Przykładem może być mężczyzna, który chciał „dać lekcję” swojemu dziecku. Krótko po tym wydarzeniu jego ciało czasowo odmówiło posłuszeństwa; mężczyzna został sparaliżowany, jakby „coś” pokazywało mu, że skrzywdził samego Siebie.
Zapisy emocji mają za zadanie ukierunkować energię, by dana narracja pochodząca z podświadomości mogła się toczyć, stąd zjawisko, że energia płynie od rodzica do dziecka.
Rodzina jest zjawiskiem neutralnym — jak wszystko w tej iluzji — lecz sztucznym i nienaturalnym dla Nas, jako Świadomości podłączonej do symulacji gry. Istnieje jedynie dlatego, że Istoty wchodzące w ten grupowy układ mają najwięcej wspólnych zapisów w podświadomości. To daje im możliwość uwolnienia i przepracowania ich — ale tylko, jeśli wiedzą, jak to zrobić. A ponieważ pamięć jest blokowana przez nadpisanie innych informacji, ludzie nie pamiętają ani przeszłych ról, ani wcześniejszych relacji. W efekcie inkarnacja i „gra doświadczeń” stają się pułapką.
Rody zmieniają się ze wcielenia na wcielenie. Najczęściej matka była kiedyś dla syna partnerką. Bracia, którzy już uwolnili się od konfliktów między sobą, mogą w kolejnym wcieleniu być dziadkiem i wnukiem. Córki i ojcowie bywają dla siebie dawnymi matkami i dziećmi. Rodzeństwo to zwykle kompani, którzy walczyli ze sobą lub wspólnie przez wiele wcieleń. Nawet ukochane zwierzęta domowe potrafią później inkarnować jako najmłodsze dzieci — będące „oczkiem w głowie” rodziny. Role są płynne i zmienne, ponieważ wynikają z mechaniki gry i bieżącego zapotrzebowania systemu, który grę kontroluje.
Klasycznym przykładem „wypełnienia roli” jest zwierzątko domowe, które zaczyna być traktowane przez kobiety jak dziecko, gdyż te nie mają własnych dzieci lub wciąż mają silną potrzebę matkowania. Algorytmy — jeśli człowiek im się poddaje — muszą zrealizować swój cel i będą silnie determinować człowieka.
W rodzeństwie to pierworodny przejmuje najwięcej zapisów emocji rodziców, dlatego jest dla nich tak cenny i ma prawo do przejęcia tego, czym za życia dysponowali rodzice. Po prostu jest on do nich najbardziej podobny — czy raczej tak samo dociążony informacyjnie. Z kolei drugie dziecko bierze na siebie zapisy powstałe później. Dlatego często młodsze rodzeństwo ma lżejsze i swobodniejsze życie.
Im bliższe relacje, a zwłaszcza te rodowe, tym większa ilość wspólnych zapisów z poprzednich wcieleń. Stąd wzięło się powiedzenie:
„Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu”.
Nie jest ono całkowicie prawdą, ale wskazuje, że „coś jest na rzeczy”.
Przykład.
Dwaj bracia byli kiedyś dowódcami przeciwnych armii — zawziętymi wrogami przez wiele wcieleń. W kolejnych byli urzędnikami po tej samej stronie, rywalizując o względy przełożonych. Później pracowali wspólnie, lecz jeden „wykiwał” drugiego dla stanowiska społecznego. Teraz, jako bracia, ponownie konkurują — tym razem o uwagę matki i dostęp do codziennych zasobów domu.
Przykład kobieta–dziecko.
Kobieta opiekowała się kilkuletnim synem, który nagle ogłuchł na lewe ucho i przejawiał silną samodzielność połączoną z agresją wobec matki. W przeszłym wcieleniu byli młodzieńcem i dziewczyną. On kochał ją, ona odrzuciła jego zaloty, mówiąc to szeptem do jego lewego ucha. Zrozpaczony chłopak poszedł do wojska — i zginął w bitwie. Ona obwiniała się za to przez całe ówczesne życie, twierdząc, że gdyby wyszła za niego, to chłopak by żył.
Dziś ich relacja kontynuuje tamten układ: syn odrzuca matkę i „nie chce jej słyszeć”, a jego głuchota na lewe ucho odzwierciedla odmowę, której kiedyś doświadczył. Lewa strona ciała odpowiada za energię żeńską — stąd osłabienie tej strony. Chłopiec już niczego nie chce od niej, bo nosi uraz z poprzedniego wcielenia.
Im bliżej ktoś jest z kimś we wspólnym doświadczeniu, tym większy wspólny bagaż zapisów przeszłości niosą. Rodzina jest umową na dane wcielenie — nieuświadomioną manipulacją, opartą na dobrej woli Istot, lecz prowadzącą do coraz większego uwikłania, a nie do uwolnienia.
Dlatego rodzice nie kochają dzieci „bezinteresownie”. Ich relacja oparta jest na głębokich, wspólnych traumach, które dobre z natury Istoty próbują naprawić i zrekompensować — często powtarzając jedynie dawny schemat lub go kontynuując. Tak wygląda gra iluzji, odzwierciedlana powiedzeniem „piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami”.
Częściowo posłużę się teraz słowami Sergieja Łazariewa, które rozwinę i nadam im dodatkowy kontekst:
Jesteśmy oczyszczeni z przeszłości i wolni w przyszłości — jedyny problem w tym, że nie wiemy o tym w teraźniejszości.
Dlatego dawno temu odrzuciłem pojęcia moralności, dobra i zła, a wraz z nimi winę, sumienie i wszystko, co z tym związane.
Pewien jogin, który twierdził, że posiada nieprzerwaną pamięć wcieleń, opisywał swoje narodziny. Pamiętał, jak podłączał się do ciała, jak jego ciało było rodzone w bólu i strugach krwi innego człowieka. Relacjonował, że był uwięziony w galaretowatej powłoce noworodka, bez możliwości komunikacji, bez zdolności ruchu i mowy. Podlegał całkowicie innym ludziom — rodzicom. Oddawał mocz i kał pod siebie. Był przewijany, karmiony, myty, obracany i przekładany z miejsca na miejsce — często wbrew własnej woli. Leżał całe dni, nie mogąc się poruszyć. Stękał, płakał i na różne sposoby próbował zakomunikować swoją wolę.
Czy tak wygląda rzekomy „cud narodzin”?
Ten opis przypomina to, co ludzie nazywają „starczą niedołężnością”, chorobami degeneracyjnymi lub wrodzonymi zaburzeniami. Podobne stany na pewien czas pojawiają się u ludzi, którzy uwalniają myślokształty traum — czasowo tracą sprawność i kontrolę nad ciałem, mowę lub zdolność do robienia tego, o czym decydują. Znam to z praktyki.
miłość (pisana małą literą) — to odczucie bardzo silnego rezonansu wielu głęboko zakorzenionych traum, które dwoje ludzi nosi w swoich przestrzeniach informacyjnych. Często sięgają one kilku pokoleń wstecz. Utożsamienie się z tymi zapisami uruchamia rozległe zasoby informacyjne instynktu. Mogą to być m.in.: poczucie wybrakowania, samotność, potrzeba poświęcania się, popęd rozmnażania, seksualność, dążenie do posiadania i kontrolowania drugiego człowieka oraz branie za niego odpowiedzialności, gra dominacji i podporządkowania, szantaż emocjonalnego warunkowania, potrzeba zaspokojenia żądzy i podobne mechanizmy.
Ludzie odczuwają przyjemność z powodu rozwibrowania w stanie „zakochania się”. Przypomina to radość ze znalezienia gracza o podobnych zasobach informacji, co rodzi wrażenie „kompatybilności”, lub „dopełnienia".
Dlatego im bardziej dociążymy się brakiem miłości do Siebie samego, tym bardziej czujemy się wybrakowani i w rezultacie tym bardziej pożądając kogoś, kto Nas rzekomo „dopełni". Mówi się, że „miłość zaślepia”, bo tak jest faktycznie. Popęd i żądze to silnie uwarunkowane determinanty i manipulacje.
Mało kto zadaje Sobie pytanie: na podstawie czego to rozwibrowanie powstało?
Źródłem tego są traumy — uśpione, lecz aktywujące się w kontakcie z drugim, „kompatybilnym informacyjnie” człowiekiem. Traumy te przenoszą się, wzmacniają i kopiują poprzez bliski kontakt, a zwłaszcza poprzez akt seksualny i wszelką wymianę płynów ustrojowych.
Z innej perspektywy: spotkanie partnera, który posiada kilkaset zbieżnych zapisów traum — sięgających w głąb kilku pokoleń i inkarnacji — wywołuje to, co nazywamy „zauroczeniem”. Jest to jedynie silne rozwibrowanie uruchomione przez algorytmy, które są tymi traumami i prowadzą do późniejszej ich realizacji, co skutkuje konfliktami, kłótniami, przywiązaniem, poczuciem potrzeby bliskości, nierozłącznością, niesamoczynnością, poczuciem wybrakowania, tęsknotą i sporami. Jednocześnie daje to możliwość ich wspólnego przepracowania, ponieważ partnerzy wzajemnie ujawniają sobie treści tych zapisów. Jednak mało kto rozumie ten mechanizm i potrafi go właściwie obsłużyć.
Dlatego częściej dochodzi do pogłębienia traum — ich zasilania, zagęszczania, powstania nowych, wzajemnego krzywdzenia się i uwikłania. Stąd mówi się, że „miłość wszystko wybaczy”, lecz rzadko wspomina o tym, że wybaczanie jest mechanizmem podtrzymującym popularny układ emocji kata i ofiary. Wybaczać może jedynie ofiara, a prosić o wybaczenie może jedynie kat. Jednak aby do tego doszło, trzeba uznać, że jest się katem lub ofiarą. Wybaczać i być ofiarą albo katem, krzywdząc się — można całe życie — i to nie jedno…
Gdy człowiek uwalnia się z tych feralnych ról i wychodzi z tego układu poprzez uznanie, że nic złego nie zostało wyrządzone, przebaczanie przestaje być potrzebne — a cała sprawa po prostu zanika. W ten sposób gra wygasa. Zjawisko miłości jest odwrotnością Miłości — rozumianej jako intencja uczuć wyrażonych przez Świadomość, która spaja i organizuje struktury materii, by zaistnieć w formie.
„Dając miłość, zamiast pokazać, jak być Miłością
dla samego Siebie, jedynie doprowadzimy do powstania społeczeństwa wypełnionego ludźmi spragnionymi Miłości”.
— fragment książki Krople Świadomości
Trauma to nic innego jak bardzo gęsty myślokształt emocji lub grupa emocji o podobnej treści. Psychologia trafnie zauważa jej warstwową strukturę, lecz opisuje to jedynie częściowo — mechanizm ten dotyczy bowiem nie tylko traumy, ale również każdej pojedynczej emocji oraz każdego złożonego układu, niekoniecznie mającego cechy traumy.
Dwie formy traumy
1. Nagła (szok).
Powstaje w wyniku nagłego zaskoczenia. Zawiera zwykle jeden kluczowy, bardzo gęsty i obszerny zapis, obejmujący wiele warstw emocji w tym samym temacie. Często jest ona otoczona mniej istotnymi zapisami. Trauma tego typu pojawia się w życiu człowieka nagle — gdy centralny zapis uaktywni się wystarczająco silnie.
2. Nawarstwiona (akumulacja i „eksplozja”).
Tworzy się w wyniku długotrwałego nagromadzenia niemal identycznych zapisów w znacznej ilości, aż dochodzi do „eksplozji””. Składa się z wielu tematycznie powiązanych myślokształtów dotyczących rozmaitych sytuacji. Gromadzi się latami, jak krople napełniające naczynie — aż ostatnia kropla przeleje zawartość niemieszczącą się w naczyniu.
Oba typy różnią się czasem akumulacji oraz momentem, w którym zapis powoduje określone zdarzenie w życiu człowieka.
Każda trauma działa niezwykle silnie i szeroko na algorytm, w którym jest zawarta, a także na pobliskie algorytmy informacyjne w podświadomości. To jej podporządkowane są okoliczne struktury informacyjne — i to na niej się opierają i według niej organizują.
Traumy tworzą instynkt i powodują, że człowiek wypiera to, co w swojej percepcji uznał za tak istotne, realne, wpływowe i negatywne, że nie chce więcej tego odczuwać. By utrzymać stan wyparcia i odepchnięcia, musi w tym miejscu przyłożyć element uśmierzający i kompensujący. Tak powstają potrzeby i gusta, czyli znieczulacze, dzięki którym może jakkolwiek funkcjonować. Dlatego system lansuje szczęście, przyjemność i dobro, które są narkotykiem kompensującym wewnętrzne, wyparte cierpienie płynące z instynktu.
Trauma powstaje w momencie, gdy człowiek wybiera określoną percepcję sytuacji:
Wstrząs, dramat lub tragedia połączona z wrażeniem, że nie ma możliwości zaznania spokoju w sposób trwały i długoterminowy.
Zdarzenie niespodziewane, w skrajnie niekorzystnym momencie życiowym, bez bycia przygotowanym na nie.
Niezaakceptowanie sytuacji — jej osądzenie, że nie powinna ona być taka, jaka była — i nie powinna istnieć.
Brak widocznego wyjścia — poczucie matni, brak perspektywy i rozwiązania przez silne zawężenie i koncentrację na problemie i stanie, który wywołuje.
Brak uzewnętrznienia emocji spowodowany fałszywym spokojem, osądem oraz nieszczerym odnoszeniem się do tego, co się czuje, prowadzi do zatrzymania ich w sobie.
Silne utożsamienie się z emocjonalnym przeżyciem czyimś lub własnym.
Poczucie bezsilności i kompletnego braku sprawczości oraz poddanie się.
Wrażenie końca dotychczasowego życia, brak „naturalnego” wyobrażenia o przyszłym stanie lub niemożność kontynuacji życia.
Lęk i niepewność wobec przyszłości zmienionej przez jakieś zdarzenie dotyczące podstawowych i kluczowych obszarów życia.
Pojawiająca się w Nas po trudnym zdarzeniu potrzeba walki — forma kompensacji doznanego cierpienia. To sposób, w jaki próbujemy przywrócić Sobie wrażenie porządku, ponieważ nie potrafimy znieść samej przyczyny, która to zdarzenie wywołała.
Pisząc prościej: gdy nie potrafimy się z czymś pogodzić, rodzi się w Nas „misja” zmiany świata lub rzeczywistości w tym samym obszarze. Chcemy wyeliminować możliwość ponownego zagrożenia, usunąć to, co uznajemy za przyczynę źródła cierpienia, tak jakby zmiana otoczenia mogła zagwarantować nam bezpieczeństwo, spokój i gwarancję, że coś się już nie powtórzy.
Jeśli myślokształt emocji zawiera choć jeden z powyższych elementów, można uznać go za traumę. Jeśli obecne jest co najmniej kilka powyższych cech, uwalnianie takiego zapisu zazwyczaj kończy się w pozycji leżącej — o ile człowiek w ogóle utrzyma świadomość, by móc go uwolnić.
Ryke Geerd Hamer — twórca tzw. Nowej Biologii lub Nowej Medycyny Germańskiej — pokazał, że trauma ma swoje fizyczne odzwierciedlenie. Jest ona widoczna na obrazie tomografii mózgu w formie charakterystycznych struktur przypominających koncentryczne pierścienie czy ogniska. Nazwano je „pierścieniami Hamera” lub „ogniskami Hamera”. Widać na nich falowy charakter, zgodny z tym, co opisałem jako myślokształt — obiekt zagęszczonego światła o naturze falowo-cząsteczkowej i elektromagnetycznej.
Fotografia tzw. pierścieni Hamera: https://skroc.pl/B0wD4tD
Wykonaj proste ćwiczenie: wyobraź Sobie, że porzucasz określony aspekt swojego życia, i obserwuj, co się w Tobie wzbudza. Porzuć w myślach na przykład rodzinę, obraz siebie, ciało, wizerunek i osiągnięcia życiowe, majątek, człowieczeństwo, a nawet swoją obecność na Ziemi.
To, co pojawi się w reakcji jako pierwsze, jest dokładnie tym, czym sam się więzisz. To treści obciążone zapisami emocji. Wszystko, co wywołuje w Nas reakcję — staje się przyczyną manipulacji i smyczą kontroli.
Gdy ludzie wykonują to ćwiczenie i wyobrażają sobie np. porzucenie życia, często pojawia się tęsknota, żal do kogoś, poczucie niespełnienia, obrazy szczęśliwej rodziny, wizje idealnego świata. Pisząc ogólnie, rodzi się poczucie straty.
Nazywam te elementy „magnesami” — to nimi trzymamy się iluzji i to one sprawiają, że cierpimy.
Człowiek więzi się w tym, co najczulsze, najsubtelniejsze i najbardziej intymne. Najsilniejsze manipulacje sięgają najgłębszych „skarbów” naszej egzystencji i najwyższych wartości, które wyznajemy. To ostatnia, najbardziej wyrafinowana forma przywiązania, a jej zerwanie wymaga najwyższej trzeźwości i wysokiej kondycji Świadomości.
Gdy ktoś wykonuje to ćwiczenie i uruchamiają mu się „magnesy” przywiązań, pytam:
„Czego brak do Siebie nosisz w Sobie, skoro nadal tego potrzebujesz i skoro wciąż się tego trzymasz?”
W tak prosty sposób można dotrzeć do najgłębszej otchłani własnego informacyjnego matrixa.
Samo odrzucenie, negowanie czy decydowanie o sobie nic nie zmienia, bo nie znamy przyczyn tych „magnesów” ani tego, czym one naprawdę są. Dopiero rozpoznanie, zrozumienie i uświadomienie sobie ich natury otwiera nowy obraz, nową perspektywę i nowy potencjał w Nas.
Bez tego przypomina to rzut lotką w ciemności — a czym jest większość tak zwanego „rozwoju duchowego". Bowiem aby trafić w sedno, trzeba widzieć tarczę.
Każda nieujawniona i nieuwolniona kwestia zostanie wykorzystana zarówno za życia, jak i po porzuceniu ciała. System użyje jej jako punktu wejścia do naszej przestrzeni — rezonansowego bodźca — gdy tylko przeskanuje przestrzeń informacyjną człowieka.
To nie kwestia „zła” czy „dobra”, lecz czystej pragmatyki działania tej symulacji w jej aktualnym wydaniu. Matrix działa jak mechaniczna fabryka — ma wytworzyć określony rezultat i osiągnąć swoje założenia. Dlatego walka, obrażanie się czy osądzanie są tu pozbawione sensu. Przypominałoby to obrażanie się na toster dlatego, że poparzyliśmy się o jego podstawową funkcję, z powodu której został stworzony.
Każdy wybór w symulacji jest jedynie kolejnym uwikłaniem — mniej lub korzystniejszym dla użytkownika gry w życie. Przypomina on bardziej zmianę upodobań lub preferencji niż jakikolwiek realny ruch, wyjście lub swobodę. Rzeczywistość stała się przebieralnią informacyjną, z utrudnionym wyjściem poza pule informacji, którą oferuje.
Owszem, stopniowo poprawiamy swój komfort, kondycja Świadomości wzrasta, lecz często jest to bardziej okraszone przebieraniem w informacjach niż wycofaniem swojego zaangażowania się z systemu wartości, który tworzą.
Dlatego paliwem matrixa jest ludzkie doświadczanie — interakcje z iluzją, wrażeniowość i emocjonalność napędzają cały mechanizm. Są dla niego jak cash flow dla biznesu. Bez naszej reaktywności matrix nie miałby czym podtrzymywać swego istnienia.
Z mojej obserwacji i doświadczeń wynika, że cały tak zwany „system energetyczny człowieka” i jego „anatomia energetyczna”, szeroko opisywane w rozmaitych książkach przez wielu autorów, służą jednemu: utrzymaniu podłączenia do iluzji. Ma to jedną zasadniczą konsekwencję — powoduje naruszenie kondycji Świadomości i nieustanne „okradanie” z Energii.
Do tego systemu należą: warstwy aury, wszelkie czakry w ciele i poza nim, kanały energetyczne, tak zwane „energie życiowe”, umysł, dusza, ciała subtelne, gruczoły dokrewne oraz przestrzeń informacyjna, emocje i uczucia, często określane mianem „światła i miłości". Każdy z tych elementów jest albo częścią systemowej konstrukcji, albo został zmodyfikowany czy też w jakiś sposób podporządkowany działaniu tej strukturze.
Dbanie o system energetyczny rzeczywiście poprawia jakość, ale tylko… samej iluzji — ciała, życia i rzeczywistości. Praca na nich — siłą rzeczy — działa korzystnie głównie dla systemu iluzji samej gry — nie zmienia to jednak kondycji Świadomości na tyle, by wyjść poza nią.
To tak jak z uwalnianiem zapisów emocji na zasadzie mechanicznego dodawania Energii, ale bez Wewnętrznej Dojrzałości. Można to robić przez tysiące godzin — poprawi się jakość zdrowia i komfort życia, lecz Świadomość może pozostać niemal w tym samym miejscu. Spotkałem ludzi, którzy spektakularnie zdrowieli, poprawiali swoje życie na chwilę lub na dłużej, a mimo to wewnętrznie nie zmienili niczego. Po czasie popełniali dokładnie te same błędy.
Przykład: pracowałem z kobietą w wieku emerytalnym. Miała niesprawny bark przez trzy lata — nie mogła unieść ręki powyżej linii ucha. W ciągu czterdziestu minut wykonywała mechanicznie moje instrukcje uwalniania myślokształtów emocji. Po zakończeniu praktyki podniosła ramię pionowo, wykonując pełny zamach. Jej bark odzyskał sprawność natychmiast — i rezultat utrzymuje się do dziś. A jednak… czy cokolwiek w niej się rozwinęło? Czy zrozumiała przyczynę? Czy zmieniła swoje życie? Ani trochę. Zjawisko, którego doświadczyła, nie poruszyło w niej niczego.
Jest to typowy przykład na to, że pracując z Sobą można zmienić „jakość swojej iluzji”, ale nie zmienia się nic, co dotyczy Świadomości, a nie samej iluzji, w której nadal się tkwi, a do której stosunek pozostał niezmieniony.
Inny przykład: znajoma przez lata uwalniała zapisy emocji i praktykowała różne techniki duchowe. W pewnym momencie sama doszła do wniosków zbieżnych z tymi, które opisuję w moich książkach. Zrozumiała, że uwalnianie emocji i wszelka interakcja z nimi, nadal jest działaniem w ramach systemu — więc może być jedynie dodatkiem, ale nie jest rozwiązaniem samym w sobie.
System energetyczny jest wtórny wobec potencjału Świadomości — stwierdziła. Udowodniła to sobie, gdy pękła jej kość pięty. Nie mogła chodzić — ból był natychmiastowy i bardzo silny. Zamiast jakiejkolwiek praktyki sięgnęła po potencjał własnej Świadomości — po prostu podjęła decyzję i ufała Sobie. Następnego dnia rano stopa odzyskała pełną sprawność, bez żadnego śladu pęknięcia kości. Stało się to bez uwalniania choćby jednego zapisu emocji.
Ten przykład jest przeciwieństwem poprzedniego przykładu. Tutaj Świadomość miała kluczowe znaczenie, a nie jakakolwiek „praca z energią".
Dlatego postrzegam jasno — praca z systemie energetycznym człowieka jest jedynie majsterkowaniem w obrębie iluzji. W wielu przypadkach nie ma to absolutnie nic wspólnego ze Świadomością. To zjawisko przypomina polerowanie „energetycznych kajdan” własnej niewoli. One po prostu wyglądają ładniej, błyszczą się, ale nadal pozostają kajdanami.
Czysta Świadomość nie potrzebuje systemu energetycznego, wibracji, rezonansu, Energii, Światła ani Miłości. To wszystko należy do domeny iluzji i jest konsekwencją bycia do niej podłączonym. Nie jest natomiast źródłem czegokolwiek co Nam — jako Świadomości — byłoby przydatne!
Widziałem ludzi, którzy latami intensywnie uwalniają emocje, stosują rozbudowane metody i mają ogromne zdolności — a mimo to wpadają w furię, tracą panowanie nad Sobą i są skrajnie reaktywni. Na jedzenie rzucają się nerwowo, łapczywie i bez opamiętania. Po prostu kipią emocjami i schematami.
Widziałem też takich, którzy pracują z Sobą niewiele i robią to z lekkością zabawy — a jednocześnie są nieporuszeni emocjonalnie, mają niezwykłe zdolności i funkcjonują bez jedzenia, picia i snu.
O czym to świadczy?
O tym, że sedno jest zawsze w Świadomości. Reszta to wtórna iluzja — niezależnie od tego, jak pięknych nazw, idei i koncepcji użyjemy do jej określenia.
Z systemem energetycznym jest tak samo, jak z ciałem fizycznym. Kiedyś bardzo się nim przejmowałem, dbałem o nie itp. — bo myślałem, że jest Mną lub należy do mnie. To rodziło obawy o uszkodzenie i działanie ciała, więc podejmowałem dedykowane mu działania. Po doświadczeniu wyjścia z niego zrozumiałem, że ciało jest jedynie skafandrem — narzędziem doświadczenia, a nie Mną. Wtedy lęki związane z nim wygasły. Nie chodzi o to, by ciało wyniszczać — chodzi o to, by uwolnić się od przywiązania i utożsamienia. Kiedy to zrozumiałem i zacząłem żyć zgodnie z tym, ciało zaczęło doświadczać fenomenalnych zjawisk, łącznie z regeneracją zębów i zanikiem potrzeby jedzenia.
Tak samo system energetyczny również nie jest Nami. Możemy wyjść poza niego. Gdy to sobie uświadomimy, Świadomość uwalnia swój potencjał — stając się najwyższą wartością. Wtedy pojawia się zjawisko „nasycania się Sobą”, które stanowi na ten moment najmłodszą oś mojego działania. Opisałem to w książkach „Jesteś Mistrzem Siebie” oraz „Nasycaj się Sobą”.
Wielu ludzi nadal uważa, że praca duchowa to coś nieuchwytnego, ezoterycznego, „kolorowego”, pełnego serduszek i brokatu. Zapominają, że bycie tu, to praca z technologią tworzenia Życia — precyzyjną i matematyczną, opartą na założeniach, precyzyjnych częstotliwościach oraz informacjach. Sama „dobroć” niczego nie rozwiązuje. Głupiec i fałszywiec również mogą być mili i „dobrzy”. ”Dobrzy” ludzie cierpią i chorują tak samo, jak pozostali.
Przestrzeń informacyjna — jako zbiór inteligentnie zaprojektowanych układów i dynamik — nie reaguje na to, czy ktoś jest miły czy nie. Działa jak komputerowy algorytm. To jak komputer, na którym pracujemy — nie obchodzi go, jaki mamy nastrój i co uznajemy za „dobre” albo „złe” - on po prostu wykona swoją pracę, do której został stworzony.
Większość praktyk uwalniania emocji koncentruje się na tym, co człowiek ma uwolnić lub na czymś, co może być do tego wykorzystane, zamiast skupić się na jego Doskonałości, która sama w sobie ma potencjał i zdolność uwalniania tego, co jest nie-Nami. W ten sposób takie praktyki koncentrują się na „jakiejś” innej mocy, na rzekomym cudownym źródle energii albo na świadomości, która jest gdzieś poza Nami, a która podobno ma zdolność uzdrawiania. W istocie jest to forma ignorowania samego Siebie — własnej Świadomości. Dodatkowo tego typu praktyka jest formą rozwoju przez cierpienie — zasila to, czego „nie chcemy”, zamiast kierować uwagę ku Sobie, jako potencjałowi. Jednakowo oddala Nas od Siebie samego na rzecz „innego źródła".
Podobnie dzieje się w praktykach uwalniania emocji, które polegają na mechanicznym mówieniu do zapisów emocji w podświadomości. Oczywiście, można dzięki temu uzyskać krótkoterminowe, a nawet spektakularne efekty, lecz w dłuższej perspektywie przypomina to niekończące się wylewanie wody kubeczkiem z tonącej łodzi na środku oceanu emocji — łódka ma dziurę w dnie, a tą dziurą jest brak zrozumienia i Wewnętrznej Dojrzałości. Zostały one zastąpione przez mechaniczną czynność wykonywania praktyki. Każda gotowa forma jest bowiem tylko kolejnym programowaniem wgranym Nam od kogoś.
Bardzo dobrze przedstawił to Siergiej Łazariew w jednym ze swoich wystąpień, opowiadając, że mechaniczne dodawanie energii rozwiązuje bieżące problemy, ale nie wpływa na człowieka w taki sposób, by „zmienił się” tak, aby w przyszłości więcej już tego nie doświadczyć:
https://www.youtube.com/watch?v=c8X2PCir0bE
Moje doświadczenia i wnioski potwierdzają jego wypowiedź.
Wiele form pracy z emocjami jest — stety i niestety — niczym innym jak tzw. umową percepcyjną, w której każdy sam ze Sobą umawia się, że coś jest „jakieś” w ramach metody, którą przyjął, aby osiągnąć oczekiwany rezultat: zrozumienie, uporządkowanie, zakomunikowanie itp. Jest to typowa cecha gry — aby mogła być zrozumiała, przyswajalna i przystępna, trzeba zrobić założenia i uproszczenia.
Na podstawie tego samego mechanizmu powstają WSZYSTKIE prawa, które człowiek nakłada na siebie i innych — włącznie z tymi płynącymi z nauk, systemów prawnych, fizycznych zjawisk, praktyk duchowych i wielu innych dziedzin. Każdy wymiar i każda gra w tym wymiarze ma swoje powszechne reguły i „prawa". Jest to po prostu zbiór mechanizmów tworzących grę, na których przestrzeganie i podporządkowanie im się zgadzają się wszyscy uczestnicy. Dodatkowo każda gra potrzebuje zasobów informacyjnych o świecie, do którego się odnosi. W ten sposób ludzka świadomość pobiera informacje, sortuje je i nadaje im znaczenie (wartość, zaufanie, postrzeganie, rozumienie), po to, by móc „grać” i doświadczać rezultatów tej gry.
Umowa percepcyjna to często niewyrażone wprost, nieuświadomione porozumienie z samym sobą lub pomiędzy uczestnikami komunikacji. Określa, jak coś ma być postrzegane, rozumiane lub interpretowane. To forma „nastawienia percepcyjnego” — zbiór domyślnych założeń, konwencji, kodów kulturowych, filtrów i kontekstów, które wpływają na to, jak odbieramy i interpretujemy informacje.
Przykładowo, w tym wymiarze „naszej rzeczywistości” prawo rezonansu, grawitacji, przekonanie o istnieniu życia i śmierci, konieczność jedzenia i oddychania, aby żyć — to wszystko są elementy gry, którym zaufaliśmy tak silnie, uznając jednocześnie, że są większe i niezależne od Nas, że nadaliśmy im miano „praw”, więc podłączyliśmy się pod nie i im podlegamy.
Nas — jako Świadomości — nie dotyczy żadne prawo, reguła, wytyczna ani zjawisko. Absolutnie żadne, bez wyjątków. Prawo jest tylko ideą, która istnieje dzięki ludzkiej Świadomości. Każdemu prawu możemy się poddać, gdy postrzegamy je jako większe od Siebie. Wtedy samo zaczyna na Nas działać jak prawo — ponieważ to My sami będziemy je wobec siebie egzekwować — zgodnie ze swoim przekonaniem.
Na tym gruncie ludzie często zmuszają innych do praktykowania i wiary w „ich prawa”, gdy pojawia się niespójność w obrazie gry. Nazywamy to „zderzaniem się przekonań”. Tak powstaje władza, zniewolenie, hierarchie, wojny, relacje jako „gierki”, role i funkcje. To nacisk, by narzucić komuś prawa swojej gry.
Prawo powstaje jako założenie autentyczności danej koncepcji — urojenie, że coś jest dla Nas „jakieś”, bo wystarczająco się do tego przekonaliśmy. Kiedy to zrobimy, wypromieniowujemy efekt tego do rzeczywistości, po czym utwierdzamy się sami w tym, że „tak właśnie jest” i że prawo działa, bo widzimy to i doświadczamy tego. Jest to zwykłe błędne koło i zapętlenie wynikające z samozaprogramowania się oraz zasilania określonych myślokształtów, na podstawie których definiujemy swój obraz rzeczywistości.
To pułapka i rdzeń mechanizmu symulacji w iluzji. Najpiękniejszy i najsilniejszy aspekt Życia człowieka, w ten sposób stał się jednocześnie przyczyną jego upadku, samoograniczenia i zniewolenia.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że gra w tej iluzji jest formą urojenia warstw przyjętych koncepcji, które tworzą warstwy incepcji informacyjnej dla umysłu.
W tej rzeczywistości koncepcja goni koncepcję, idea goni inną — jeszcze bardziej wzniosłą i pompatyczną. Chcemy wierzyć, że wszystko jest hologramem? Proszę bardzo — to również tylko koncepcja. Wierzymy, że dzięki miłości i spełnieniu wyjdziemy poza koło inkarnacji? Równie dobrze — to kolejna koncepcja: o istnieniu, o miłości, o realizowaniu się, o wyjściu i wejściu w cykl narodzin. Już w tym jednym zdaniu zawarte są cztery warstwy myślowych koncepcji.
Po tym, czego doświadczyłem, mam szczerą wątpliwość czy narodziny i śmierć faktycznie istnieją, czy są jedynie pulą informacyjną, która jest wymieniana ludziom. Mam konstruktywną wątpliwość do całego systemu wartości, jaki tu istnieje, nieważne, do jakiego poziomu zaawansowania świadomości się on odnosi. Kiedyś, w trakcie uwalniania informacji zapytałem, jaki jest najpowszechniejszy program tego systemu, wykorzystujący ludzką Energię przeciwko ludziom — natychmiast otrzymałem odpowiedź: „miłość". Trudno by się z tym nie zgodzić... Nawet dążenie do szczęścia i „robienie sobie nieba na Ziemi” jest tylko koncepcją. Niebo i szczęście oraz obraz Ziemi to również koncepcje.
Z cudzej perspektywy nasza koncepcja może być urojeniem i dawać dokładnie odwrotny rezultat niż Nam, ponieważ dla kogoś innego to samo może znaczyć coś zupełnie innego — bo zostanie oparte o inne przyjęte koncepcje.
Dlatego Życie stało się zbiorem koncepcji, który musiał zostać ujednolicony, by gra mogła się toczyć i realizować swoją fabułę.
Wielu ludzi — z powodu poczucia odseparowania od własnej Świadomości przez podświadomość — czują się mali i bezwartościowi, bo uznali istnienie czegoś „większego” od Siebie: boga, absolutu, stwórcy, praw, reguł, zjawisk, idei, koncepcji itp. Nie widzą, że to Oni są stwórcą Siebie, bo odczuwają brak, rozdzielenie i wybrakowanie.
Na podstawie posiadanych zasobów informacji tworzą więc szereg założeń, wyobrażeń, domysłów, urojeń i zadań do zrealizowania, aby pod ich pretekstem „osiągnąć” to, czego rzekomo im brakuje. W ten sposób powstaje pułapka — tak zwany „rozwój duchowy” — będąca percepcyjną umową z samym Sobą, poprzez którą wmawiają sobie, że aby coś osiągnąć albo poczuć to, czego im brakuje, „trzeba coś zrobić” i „być jakimś”.
Nie chodzi tu o to, czy jest to „negatywne” czy „pozytywne” — te słowa nic ostatecznie nie znaczą. Jest to po prostu zindywidualizowany fragment rzeczywistości, informacyjna bańka, z którą ktoś się utożsamia i przez którą postrzega siebie i swoje życie.
Poznałem ludzi, którzy podjęli wiele działań i obciążali się wieloma koncepcjami, aby osiągnąć na przykład szczęście albo poczucie wewnętrznego spełnienia. Wpadali w uwikłanie i ciągły pościg za ich zaspokojeniem. Gdy się temu przyglądałem — oraz doświadczałem, jak wygląda to w podświadomości — widziałem, że sama chęć osiągania czegokolwiek jest zawsze tym samym mechanizmem opartym o stan braku wygenerowanym przez Siebie samego względem Siebie. Nie ma znaczenia obiekt dążenia ani podstawiony pretekst czy podjęta praktyka — istotny jest mechanizm oparty na pragnieniu ugaszenia stanu wybrakowania.
Stan braku może dotyczyć spełnienia, szczęścia, zdrowia, miłości, świadomości czy czegokolwiek innego. Obiektem zaspokajania rzekomego braku może być seks, rodzina, duchowość, metody i praktyki, filozofie, rozumienie, wiedza, poczucie bliskości, wiara w konkretną koncepcję, majątek, bycie zajętym albo prowadzenie firmy. Każdy znajduje sobie „substancję”, którą chce „zażywać”, by poczuć się lepiej.
Dla jednych będzie to łączność z „absolutem” czy „źródłem miłości”, dla innych praktyka zmierzająca do stanu Buddy lub Chrystusa albo umartwianie się i przeżywanie cierpienia. Dla kogoś innego będzie to założenie rodziny, ojcostwo, opieka nad kimś albo poczucie bycia potrzebnym. Dla jeszcze innych — sowita wypłata albo wystawny obiad po niedzielnej mszy, piwo i kiełbaska w sobotnie popołudnie lub seks z przypadkowym człowiekiem.
Każdy tutaj żyje w swoich urojeniach — przyjętych koncepcjach, pretekstach, narzędziach i nośnikach służących do wywołania doznań zadowolenia, przyjemności, spełnienia i szczęścia. Ludzkość goni za tym, by poczuć się „dobrze”, „lepiej”, „wzniośle” — zgodnie ze swoimi założeniami, opartymi na kolejnych koncepcjach, którymi uśmierzają cierpienie wywołane stanem braku do Siebie samego, który sami wywołują.
Tym, co wzniosłe, wartościowe i „wysokiej jakości”, również można się przywiązać do tego świata i pozostać w nim, by nadal tego doświadczać, trwając przy tym w przekonaniu, że „to już jest TEN stan” upragnionego spełnienia — absolutny, kompletny, skończony i ostateczny. Poznałem ludzi całkowicie uzależnionych od takiego szczęścia i stanów duchowych, w których chcieli nieustannie przebywać. Tak samo można też utknąć w tym świecie przez cierpienie — pragnąc jedynie zakończenia bólu, aby osiągnąć ulgę.
Dzisiaj system informacyjny gry w życie lansuje szczęście, spełnianie się i wolność wyboru. Kiedyś, w czasach tzw. średniowiecza, promowane były „bóg i honor”. W epoce industrializacji — dobre imię, opinia, pozycja. Za kolejne 200 lat system będzie lansował coś innego. I tak dalej... bez końca będzie zmieniał swoje modne walory i wartości.
To, co powszechnie nazywamy „spełnianiem się” czy „samorealizacją”, jest w istocie najgłębszym stanem utożsamienia się ze stanem braku.
Co powoduje to pragnienie?
Zapisy emocji w podświadomości.
Dlaczego?
Bo gdy nie realizujemy ugaszenia odczuwanych pragnień i potrzeb, które Nas „dociskają”, powodując pierwszą warstwę dyskomfortów, pojawiają się emocje, uznawane za kolejne dyskomforty, które również chcemy ugasić albo przynajmniej odsunąć od Siebie. Nie trzeba daleko szukać, wystarczy przypomnieć sobie sytuację, gdy nie jedliśmy kilka godzin. Wpierw pojawił się nieprzyjemny stan „głodu” w podbrzuszu, później natrętne myśli, a później emocje. W kolejnej fazie człowiek wpada w niezdolność do trzeźwego myślenia i normalnego funkcjonowania.
Wszystkie te kolejne odczucia, tworzące swoistą reakcję łańcuchową, interpretujemy jako kolejne braki i dyskomforty — lecz tym razem będące coraz bardziej „na wierzchu”. W efekcie uważamy, że aktywność mentalna i fizyczna oparta na treści braku, zmierzająca do pozornego zaspokojenia dyskomfortu, rozwiąże problem. Tak się jednak nie dzieje, bo stan ten się powtarza i powtarza, a człowiek z niego w ogóle nie wychodzi. Wówczas owa „reakcja łańcuchowa” rządzi człowiekiem coraz bardziej i determinuje jego działania, które podejmuje zaradczo i prewencyjnie, by nie odczuć nigdy więcej niechcianych i osądzonych dyskomfortów. By się przed nimi ustrzec, „sprytny” człowiek, korzystając ze swego intelektu, zjada na przykład posiłek godzinę wcześniej niż zazwyczaj albo je jeszcze więcej. Po pewnym czasie cały mechanizm powtarza się od nowa, dociskając tego „sprytnego” człowieka, który nie wie, że jego działania nic nie zmieniają, prócz pogłębiania jego niewoli. Dodatkowo powody jego doświadczeń i zachowań są nieprawdziwe i pochodzą od innych, gdyż są zapisem cudzej woli.
W ten sposób ludzie robią rzeczy, które nie są częścią ich samych, oddając energię temu, czemu się poddają i z czym się identyfikują. Tak wygląda manipulacja.
To tak jak z pragnieniem posiadania dzieci, by „spełniać się” jako rodzic. Spłodzenie dziecka w takim przypadku jest treścią manipulacji płynącej z zapisów emocji, które generują poczucie braku i rodzą pragnienie. Każde pragnienie jest formą chciwości i żądzy, bo opiera się o brak — może to być chęć posiadania czegoś, doznania konkretnego stanu czy odczucia i tym podobne. W ten sposób odczuwający braki do siebie samych ludzie próbują zapełnić powstałą lukę innymi ludźmi, przedmiotami lub wrażeniami. Tak powstają „ćpuny życia i doświadczeń” — którzy nie mogą przez całe życie zaspokoić swoich żądz i pragnień, gdyż są one produktem ich własnego umysłu, więc nic zewnętrznego nie ugasi ich w sposób trwały.
W praktyce często spotykałem się z historiami, że ktoś ciężko chory, uzależniony lub skrajnie wyczerpany, w pewnym momencie „ozdrowiał”, wyobrażając sobie na przykład swoje „życiowe ciężary” jako coś, co odpada od jego ciała. I faktycznie — problem realnie znikał, a człowiek cieszył się z nagłej ulgi.
Po latach moja konkluzja w odniesieniu do tego zjawiska jest następująca: im ktoś bardziej dociążony i wyniszczony, tym uwolnienie czegokolwiek(!) z podświadomości — jakąkolwiek metodą — przynosi wyraźne rezultaty. Nie dlatego, że sama metoda jest tak skuteczna, lecz dlatego, że skala dociążenia była ogromna, więc konstruktywna, nawet najmniejsza zmiana czegokolwiek, przynosi spore korzyści.
W ten sposób dochodzi do nagłych „cudownych” uzdrowień, nawet poprzez proste formy uwalniania emocji oparte na umowach percepcyjnych — poprzez wyobrażenia, wizualizacje, własne „nakładki”, pisanie listów itp.
W dłuższym terminie jednak efektywność takich działań słabnie. Gdy praktyka jest powtarzana, a praca się pogłębia, dociera się do zapisów mniej oczywistych, mniej powierzchownych i mniej widocznych. Wtedy przestaje to niemal zupełnie działać.
Dlaczego?
Ponieważ umowy percepcyjne nie dają zrozumienia — czyli rozpoznania przyczyn. Ludzie wciąż wpadają w te same pułapki, tylko w nieco subtelniejszej formie. Nie rozpoznali głębszych przyczyn powierzchownych problemów, które „uwolnili”, więc nie doszło do prawdziwego ugruntowania.
W ten sposób zrozumienie nie kumuluje się i nie buduje Wewnętrznej Dojrzałości w sposób stabilny, trwały i jakościowy. Efektem tego jest to, że na pewnym poziomie wnikliwości, człowiek przestaje dostrzegać znaczną część kwestii, które wymagają uwolnienia. Nie rozumiejąc mechaniki działania informacji, człowiek nadal żyje „zgodnie” z nieuświadomionymi wpływami, uznając je za coś normalnego — za część siebie i swojego życia. W konsekwencji nie jest już w stanie ich uwolnić poprzez umowy percepcyjne, bo nie ma wystarczającej kondycji Świadomości, by w ogóle je zauważyć i rozpoznać.
Wówczas pojawia się znane zjawisko — „raz działa, raz nie działa”. Ludzie doświadczają powrotów tych samych stanów wymagających pracy — tyle że czasem w nieco innym kontekście.
Dlatego „pośrednie” formy pracy mają swoje konsekwencje w szerszej skali. Praktyki oparte na mechanicznym dodawaniu energii czy praca poprzez umowy percepcyjne są — w moim doświadczeniu — zaledwie skutecznymi tabletkami na pojedyncze kwestie niż ścieżką Wewnętrznej Dojrzałości człowieka, czyli kondycji jego Świadomości. Rozróżnijmy „jakość” iluzji, którą się otaczamy, od własnego Wnętrza, gdyż te nie są w ogóle tożsame ze sobą.
Ludzie, którzy w „duchowym rozwoju” wybierają do pracy tematy związane z tą iluzją, takie jak lepsza praca czy pieniądze, jedynie szlifują iluzję. Po prostu zmieniają szare i zimne więzienie na złotą klatkę, a to nie ma nic wspólnego ze Świadomością. Nie wiedzą, że to ich Świadomość jest tym, co może wygasić w nich samą potrzebę. Potrzeba to brak Świadomości, więc zaspokojenie pragnienia nie może im dać tego, czego faktycznie potrzebują.
Najtrwalszym rozwiązaniem jest niepodważalne zaufanie do Siebie, będące przekonaniem o „poradzeniu sobie” w sposób należyty.
Wiem, że wielu ludzi nie wyobraża sobie tego stanu „braku potrzeb”, ale tak właśnie jest. Rozwiązań nie ma na zewnątrz — to nasza Świadomość jest jedynym realnym rozwiązaniem!
1) Przekonanie, że zewnętrzna rzeczywistość jest jedynym i jednorazowym prawdziwym życiem i światem.
2) Przekonanie, że rzeczywistość jest autentyczna przez swoją „zmysłowość” lub „namacalność” wskutek działania pięciu zmysłów.
3) Wiara w mit „wolnej woli” i „wolnego wyboru”, głoszący, że podejmowane decyzje oraz doświadczenia, myśli i odczucia są nasze i są naturalne.
4) Utrata świadomości — nieobecność i niepamięć.
5) Nawykowa reaktywność na bodźce.
6) Przywiązanie do czegokolwiek i kogokolwiek.
7) Dualizm „dobra i zła”, czyli rozdzielność i przeciwstawność.
8) Percepcja obciążona zasobami informacji, tworzącymi obraz „nie-Siebie”.
9) Puste domniemania umysłu uzupełniające luki, niepamięć lub braki.
10) Wiara może być dogmatem, będącym ślepym wyborem poddania się manipulacji — zwłaszcza gdy jest pozbawiona własnych doświadczeń.
11) Sumienie, czyli samosąd.
12) Utożsamianie się z obrazem „nie-Siebie”, za który się uważamy.
13) Poczucie bezpowrotnego przemijania i kruchość życia.
14) Pragnienia i namiętności, czyli tak zwane żądze i potrzeby.
15) Rzekoma miłość w relacjach, oparta o własny, wewnętrzny brak do Siebie.
16) Życie, bycie człowiekiem, narodziny i śmierć.
17) Ogólniki, wyobrażenia i przekonania.
18) Zatajenie stanu faktycznego.
19) Ograniczona kondycja Świadomości.
20) Pragnienie rozumienia świata zewnętrznego.
21) Życie przeszłością lub przyszłością. Twierdzenie, że teraźniejszość jest „jedyną istniejącą”.
22) Indywidualna wrażeniowość odbioru.
23) Życie „celem” lub „drogą”, zamiast Sobą.
24) Prawość, moralność, etyka, sprawiedliwość i powszechnie uznane normy czy standardy.
25) Priorytety, oczekiwania i założenia.
26) Brak świadomości możliwych przyczyn danych zjawisk lub sytuacji.
27) Sny.
28) Nauka odtwórcza, czyli przejmowanie na Siebie cudzego rozumienia.
29) Tak zwany rozwój duchowy, czyli aktualizacje i mody percepcyjne.
1) Bycie uważnym i suwerennym.
2) Niezawierzanie w coś tylko dlatego, że propaguje to tradycja, społeczeństwo, duchowość czy autorytety.
3) Sprawdzanie, weryfikowanie, oglądanie z każdej strony, przyglądanie się, testowanie i doświadczanie, nim przyjmiemy coś do swojego życia.
4) Podejmowanie decyzji tylko za Siebie i o Sobie.
5) Niesugerowanie się tym, co inni wybierają dla Siebie.
6) Kierowanie się swoim Wewnętrznym Mistrzostwem — własną Dojrzałością i Intuicją.
7) Budowanie swojego własnego świata dla Siebie.
8) Bycie Mistrzem i jedynym autorytetem tylko dla Siebie.
9) Umiejętne i korzystne posługiwanie się tylko tym, co zweryfikowaliśmy na Sobie.
10) Porzucenie domysłów, założeń, wyobrażeń, spekulacji i przewidywań.
11) Umiejętność rozróżnienia: ogólników, definicji, idei, domysłów, domniemań, faktów, oczekiwań i prawdziwego stanu wewnętrznego.
12) Zauważanie w ludziach i w Sobie Świadomości — Wewnętrznego Mistrzostwa — jako najdoskonalsza forma współczucia.
13) Wyjście poza systemowe i duchowe systemy wartości i skierowanie swojej atencji do Wnętrza Siebie samego.
14) Swoboda wobec samego Siebie i swojego życia.
15) Brak przywiązań i utożsamień z rolami i funkcjami.
16) Wolność od potrzeb i pragnień, przy zachowaniu spokoju i równowagi.
17) Poddawanie wszystkiego konstruktywnym wątpliwościom, bez potrzeby negacji lub potwierdzeń, gdyż pewność jest potrzebą mentalną.
18) Bawienie się życiem i Sobą, ze Świadomością ulotności iluzji.
19) Wygaszenie przekonania o autentyczności obrazu tego życia.
20) Zaufanie Sobie samemu.
21) Umiejętność bycia spełnionym, spokojnym, radosnym, samowystarczalnym i samotnym jednocześnie.
Pełna rewizja i redefinicja każdego elementu własnego istnienia — tworzenie życia w sposób całkowicie autorski.
Rewizja zwyczajów, obyczajów, świąt, zachowań społecznych, struktur, zjawisk, sposobów rozumienia oraz systemów wartości.
Odrzucenie separacji między Sobą a Wszechświatem, Sobą a Świadomością, Sobą a Doskonałością, Sobą a innymi oraz Sobą a wszystkim, co istnieje — przy jednoczesnym zachowaniu własnej indywidualności i zdolności samostanowienia.
Odrzucenie idei „przemijania czasu” i „jednorazowego życia”.
Odrzucenie lęku przed fizyczną śmiercią.
Odrzucenie dualnego obrazu świata opartego na podziale na „dobro” i „zło”.
Zrozumienie, że decydowanie o Sobie i mówienie swojej prawdy o Sobie nie jest krzywdzeniem kogokolwiek — autentyczność nie jest krzywdą.
Uświadomienie sobie, że każdy człowiek jest w swoim życiu największą wartością.
Zaprzestanie prób „naprawiania” Siebie i zmieniania się według cudzych wzorców, standardów, systemów wartości i oczekiwań.
Odrzucenie przekonania, że „coś” Nas krzywdzi — to My sami, poprzez swoje reakcje, wybory, percepcję i decyzje, nadajemy doświadczeniom określony skutek.
Uczenie się tego, co rzeczywiście praktyczne: tego, co wewnętrznie wspiera, pomaga radzić Sobie z życiem, z nie-Sobą i z codziennymi sytuacjami.
Porzucenie swojej przeszłości oraz obrazu Siebie, jakiego się zna — uwolnienie się od tożsamości i od wszelkich wyobrażeń o Sobie.
Postrzeganie rzeczywistości konstruktywnie i dostrzeganie korzyści tam, gdzie inni mogą ich nie widzieć — bez wypierania negatywności.
Posiadanie o Sobie jak najlepszego zdania, bez pełnego utożsamiania się z nim, z umiejętnością śmiania się z Siebie i akceptowania Siebie takim, jakim się jest.
Przyzwolenie Sobie na powiedzenie „nie wiem”, „jest mi to niewiadome” albo na milczenie — bez potrzeby bycia mądrym, nieomylnym i wszechwiedzącym. Niewiedza, w określonym kontekście, również jest w porządku.
Uświadomienie sobie, że pracować można wyłącznie z obrazem nie-Siebie.
Zrozumienie, że wszystko na świecie jest takie, jakie jest, i działa zgodnie ze swoją naturą. W tym sensie wszystko jest doskonałe, nawet jeśli z ludzkiej perspektywy może wydawać się „negatywne”. Negatywne bywa raczej nasze rozumienie niż sama natura zjawisk.
Zrewidowanie starych algorytmów myślowych, sposobów postrzegania, rozumienia, rozróżniania i reagowania — oraz świadome wygaszanie reakcji nawykowych albo tworzenie własnych od nowa.
współczucie od empatii
lenistwo i decyzje od potrzeby wsparcia
bezinteresowność od interesowności
świadomość od braku świadomości
manipulacje od rozwoju
wiedza od zrozumienia
świadomość od wiary
nadzieja od bezradności
upór od zdrowego rozsądku
przywiązanie od prawdy i faktycznej, czystej wartości
grzeczność od fałszu i sztuczności
pragnienie atencji od kontaktu
spełnianie Siebie od potrzeb materialnych i zewnętrznych osiągnięć
radość od zachłanności i potrzeby bodźcowania się
spokój zewnętrzny osiągany poprzez blokowanie się lub powstrzymywanie — od spokoju i równowagi wewnętrznej
oczekiwania od rzeczywistości
potrzeby od słabości
właściwe czyny od bałwochwalstwa
lekkość od obojętności
akceptację od ignorancji
wyparcie od suwerenności
współistnienie od wymuszania
egotyzm od zadbania o Siebie
nałogi i uzależnienia od samorozwoju
partnerstwo od związków (związania)
sentyment od istotnych, realnych, koniecznych w danym momencie potrzeb
namiętność od silnej woli do działania i zdrowej motywacji
spokój od blokowania Siebie.
Im bardziej będziemy chcieli się odseparować od czegokolwiek, tym większe cierpienie wzbudzimy w Sobie. Nieistotny jest nasz stosunek — liczy się treść, na której się skupiamy. Dodatkowo emocjami przyciągamy to, czego nie chcemy i odpychamy to, czego pragniemy. Dlatego uwalniając zapisy emocji, trzeba się z nimi czasowo zintegrować — po raz ostatni, w celu zakończenia ich działania. Wówczas przestaniemy je osądzać — czyli odpychać. Dlatego popularna duchowość stała się hedonizmem, przez co zmierza do „białej iluzji” i niczego nie rozwiązuje. Negatywność pozostanie tak silna, jak silne będzie nasze przekonanie o jej negatywności.
PS: Warto obejrzeć 👉film dokumentalny o psychosomatyce.
Mistrzostwo to urzeczywistniona Świadomość
Każdy myślokształt i cała rzeczywistość mają naturę falową i informacyjną.
Wszystkie zapisy znajdujące się w naszej przestrzeni informacyjnej determinują stan „rzeczywistości” i „życia”.
Cała materia jest „pusta".
Szczere, swobodne i czyste działanie polega na byciu nieporuszonym wewnętrznie, co nie wykluczy powierzchownej reakcji.
Działanie oraz to, co reprezentujemy i mówimy, nie określa Nas jako Świadomości.
Obserwacja małych dzieci pokazuje, że działanie bez kalkulacji i bez celowego wysiłku uruchamia Intuicję. Swoboda daje bezpośredni dostęp do przestrzeni informacyjnej, bez konieczności hipnozy, technik duchowych, substancji, przewodników czy terapeutów.
To, co najprostsze i bezkosztowe, jest często najskuteczniejsze.
Wszystko, co wyrażamy pod dowolną postacią, jest formą ekspresji energii o określonej częstotliwości.
Uświadomienie Sobie informacji z przeszłości oraz ponowne ich przeżycie bez osądu i wyparcia kończy ich aktywność i natychmiast je wygasza.
Zachowanie świadomości, swobody i nieutożsamianie się z tym, co czujemy, przy jednoczesnym pozwoleniu emocjom wypłynąć na Nas, jest uzdrawiające.
Ważne jest, by nie utożsamiać się z rezultatami pracy umysłu.
Zapisy informacyjne istnieją w naszej przestrzeni jako myślokształty i mamy do nich nieograniczony dostęp na wiele sposobów.
Umysł operuje wyłącznie na informacjach z naszej przestrzeni — analogicznie działa komputer.
Świadomość stoi ponad tym, co generuje umysł, dlatego z poziomu Świadomości można przeprogramować percepcję lub wręcz ją wygasić.
Ostateczną przyczyną cierpienia jest wybór utożsamienia się z dowolną informacją.
Wszystkie odczucia, których doświadczamy, są skutkiem działania „nie-naszej” energii. Odczuć można wyłącznie to, co nie jest Nami.
Cały tak zwany system energetyczny człowieka, ciało fizyczne i duchowość są elementami systemu manipulacji i drenażu energii.
Dobro jest jedynie kompensacją wypartego cierpienia.
Pewność jest domeną umysłu — a swoboda jest domeną Świadomości.
Miłość jest źródłem iluzji i jest najsilniejszym programem manipulacji, bo silniej przywiązuje do rzeczywistości, gdy odczuwa się jej brak.
Warto rozpoznać wybór oparty na Intuicji od wyboru opartego na nawyku umysłu. Kluczowym kryterium jest swoboda.
Emocje przemieszczają się przez tlen, dlatego głęboki, wydajny oddech jest uzdrawiający.
Energia i wibracja, czyli wszystko, co ma naturę fali, jest budulcem iluzji.
Świadomość produkuje energie o częstotliwości uczuć zwanych „Światłem i Miłością”, które spajają struktury energetyczne, tworząc iluzję materii i rzeczywistości. Jednakże Świadomość nie jest Miłością ani Światłem — używa ich jako narzędzi do wzbudzenia doświadczeń i doznań. Emocje natomiast powodują rozpad tych struktur i są przyczyną wszelkich dysharmonii.
Każda relacja oparta jest na stanie braku. Świadomość pozwala na współistnienie, czyli kontakt, bez potrzeby zawiązania między ludźmi czegokolwiek.
Prawda i fałsz nie istnieją, ponieważ rzeczywistość jest symulacją, a to znosi pojęcia obiektywności i subiektywności.
Zapisy informacyjne — myślokształty — są inteligentnie zaprojektowaną technologią, podobnie jak cała podświadomość. To ona separuje świadomość od Świadomości.
Na Ziemi nie ma Świadomości w sensie wcielenia — nie wchodzi ona dosłownie w ciało, lecz jest podłączona do niego przez adapter zwany „duszą”, która jest systemem ciał, pamięci i zasobów przestrzeni informacyjnej. To część systemu drenażu energetycznego.
Wolność to brak celu, czyli samoistne wygaśnięcie potrzeby czerpania korzyści z iluzji.
Świadomość to brak narracji.
Informacyjny wpływ otoczenia kształtuje naszą formę i postać, ale nie wpływa na samą Świadomość.
Obserwacja Siebie bez nawykowych reakcji jest kluczowa.
Świadomość jest możliwością podjęcia wyboru lub jego niepodejmowania — pomiędzy świadomością (statyką) a umysłem (dynamiką).
Każde odczucie jest rezultatem działania informacji i wymaga uwolnienia jego przyczyny.
Każda metoda i praktyka jest formą placebo i programowania — im mniej instrukcji i wytycznych, tym lepiej.
W życiu ludzi w niemal wszystkim nastąpiło odwrócenie wartości o sto osiemdziesiąt stopni — na ich niekorzyść.
Znacząca większość duchowości to pułapka — uwikłanie w system wartości, będący produktem inteligentnie zaprojektowanych technologii tej gry i jej systemu.
Pięć klasycznych zmysłów to fikcja — istnieje jedynie odczyt informacji i elektromagnetyczne reakcje na nie.
To, co nazywamy człowieczeństwem i piramidą potrzeb, jest rezultatem manipulacji.
Podstawą programowania i manipulacji są traumy. Tworzą one fundament podświadomości i to, co nazywamy „instynktem”.
Współczesny model rodziny powstał niedawno (około 250 lat temu) i jest sztucznie wymuszony. Relacje rodzinne to podświadome reakcje — instynktowne zachowania — a nie miłość. Miłością jest traktować każdego tak samo, czyli bezinteresownie. Idea rodziny jest zaprzeczeniem bezinteresowności, czyli jest uwarunkowana, więc nie może być miłością.
Prawdopodobnie nie ma rzeczywistości ani jej wymiaru, który nie byłby iluzją dla Świadomości.
Na wyższym poziomie, gdy przeniesiemy całe pojęcie „wartości” na swoją Świadomość, znaczenie rzeczywistości i jej wpływ na Nas całkowicie wygasną — wówczas nasze istnienie tutaj prawdopodobnie „zniknie".
Rozumiane powszechnie „dobro” i „zło” nie istnieją — są pułapką urojenia, które nazywamy dualizmem. Wszystko jest w istocie częstotliwością intencji uczuć (światła i miłości), choć może ona zostać ukierunkowana na każdy możliwy sposób — w tym uznany za błędny lub krzywdzący.
Nie istnieje rozwój ani ścieżka duchowa, gdyż jesteśmy Doskonałością. Istnieje jedynie wygaszenie tego, co jest nie-Nami.
Każde zaangażowanie się w dowolne zewnętrzne źródło energii powoduje uwikłanie, ubytek własnej energii i niepamięć o Sobie, co skutkuje wyrzeczeniem się własnej Doskonałości i Siebie jako potencjału.
To, co wzniosłe lub piękne, nie musi być dla Nas korzystne.
Wszystkie relacje i działania ludzi oparte są na stanie braku — wywołanego emocjami i traumami.
Ludzie pragną i uzależniają się od pozytywnych odczuć, ponieważ wyparli te negatywne. Im mocniejsze wyparcie, tym budzi silniejsze pożądanie.
Cokolwiek można Sobie uświadomić, nie jest Nami.
Każdy z Nas jest Świadomością — pełną, statyczną, kompletną, doskonałą i samowystarczalną.
Wybór jest aktem samoograniczania.
Doświadczenia nie mogą Nam nic dać, gdyż są skutkiem Nas, a nie przyczyną.
Nic w rzeczywistości nie jest absolutne — wszystko jest względne — to cecha iluzji.
Nie ma odpowiedzi w iluzji, gdyż iluzja nie jest autentyczna — stąd tyle paradoksów na wyższym poziomie rozumienia.
Im bardziej szukamy, tym dalej jesteśmy od Wnętrza Siebie samego.
Praktykowanie gotowej metody oznacza praktykowanie systemu i zasilanie jego twórców, kosztem własnej energii i swobody.
Iluzja jest wielowarstwowa i jest zaprojektowana tak, by dawać człowiekowi to, czego oczekuje — tworząc wrażenie osiągnięcia celu.
Przywiązanie — czyli pycha — opiera się na umniejszaniu Sobie.
Nie istnieje nic jednoznacznego i oczywistego w tej rzeczywistości.
Łagodność, stanowczość, trzeźwość i wyśrodkowanie — względem Siebie — są kluczowe.
Każda prawda jest formą samomanipulacji — próbą interpretowania tego, z czym mamy styczność.
„Co Nas dotyka, to Nas dotyczy”.
Szczęście pojawia się nie wtedy, gdy coś osiągamy, lecz gdy samoistnie przestajemy tego potrzebować.
Moralność, etyka, prawość i sprawiedliwość tworzą dualność — i stoją u podstaw upadku ludzkiej kondycji Świadomości.
Powszechnie rozumiane sumienie i współczucie prowadzą do samosądu i osądu.
Rzecz nie w wyrzeczeniu czy ascezie, ale w swobodzie i braku przywiązań.
Fundamentem iluzji jest uznanie jej za autentyczną.
Jedyną prawdą jest Świadomość.
Można bez szkody dla Siebie korzystać z zasobów tej rzeczywistości, ale niekorzystnym jest się od nich uzależniać.
Wybór Siebie jest ostatnim wyborem.
Mistrzostwo to zdolność do bycia samotnym, kompletnym i swobodnym jednocześnie.
Warto obejrzeć 👉film dokumentalny o zdolnościach mnichów, m.in. o wychodzeniu z ciała.
Warto obejrzeć film dokumentalny o zdolnościach mnichów, takich jak wychodzenie z ciała.
Poniższy raport Central Intelligence Agency
powstał przy współpracy z Instytutem Roberta Monroe
i jest dostępny w oryginale na oficjalnej stronie rządowej CIA:
👉https://www.cia.gov/readingroom/docs/CIA-RDP96-00788R001700210016-5.pdf
Poniżej zamieszczam jego tłumaczenie na język polski.